Brak mi ostatnio weny do pisania...
Przyszły święta,których się bałam. Ale byłam zadziwiająco spokojna.Podsumowując wigilię było wesoło i miło i śmiesznie. 25 i 26 spędziłam z mamą przed tv. Był luz blues,po prostu leniuchowanie
Sylwester był jak co roku i ja byłam,tym razem bez entuzjazmu.Tak jak kiedyś jeszcze czułam ,że jest święto,tym razem kompletnie nic... Trochę usiadłam ,rysowałam a póżniej mama chciała bym coś zjadła i niestety po posiłku znów poczułam się żle. Trzydziesty i 31 nie był dla mnie zbyt łaskawy,jedzenie czegokolwiek sprawiało mi ból . Folgowanie sobie przez święta [picie herbaty z cukrem i cytryna raz dziennie] było przyczyną złego samopoczucia. Myślałam,że chociaż zaliczę stały Sylwestrowy punkt programu ,którym są fajerwerki.Niestety i to mnie ominęło,bo wystrzały były w takim miejscu,ze oglądanie światełek było niemożliwe.
wtorek, 5 stycznia 2016
środa, 23 grudnia 2015
Otrzepałam się i życzę
I znów jakoś idę do przodu.
Do następnego razu...
Czemu ja tak piszę środkiem??
....
Aha ,już wiem...
Idą święta i o Was pamiętam[brzmi mi w głowie Kot]
Jutro Wigilia
więc życzę Wam moi czytelnicy
by były miłe,nie kłóćcie się przy stole
nie przepychajcie się łokciami kto pierwszy do karpia
w galarecie...
Patrzcie sobie w oczy z miłością,szacunkiem ,radością.
Nie poganiajcie by szybko szybko jedli,
bo świerzbi was by otworzyć prezent...
Napawajcie się atmosferą,
bo nie wiadomo czy za rok uda Wam się usiąść
do wigilii w tym samym składzie...
Niech te Boże Narodzenie
będzie jak z filmów z kominkiem,
kubkiem gorącej czekolady,
niech będą błogie,nigdzie się nie śpieszcie.
A w Nowym Roku
by Wam było
dostatnio,bez zmartwień,bez łez.
Życzę ja
Heecha
piątek, 18 grudnia 2015
Boże czemu wyrywasz mi serce.
Ciągle czekam na ciebie,myślę sobie czy ten nieznajomy ,to może w końcu ty.Ten wyczytany z ręki i z kart pasjansa... tak ,chciałabym byś był prawdziwy a nie iluzją i pragnieniem,tylko moim pragnieniem.
Chcę czuć to co czułam kiedyś,chcę motylki w brzuchu,chcę czuć się piękna i kochana. I akceptowana, taka jaka jestem... Chcę by ktoś trzymał mnie za ręke ,sprzeczał się,dyskutował i ocierał łzy gdy trzeba...przytulał,chronił . Chcę czuć,że mogę przenosić góry,że moje życie ma sens.
Teraz czuję tylko szarą prozę życia,bolesną jak papier ścierny.Trze i trze mnie nie ustanie i powoduje nieustanny nieznośny ból...nie cieszą mnie rzeczy,choć ludzie i ja sama chcę sobie sprawić nimi radość.
Już nic nie kupuję i już nic nie chcę. Patrzę na różne rzeczy i nic nie czuję.
Idą święta i pierwszy raz nie obchodzi mnie jak jest. .Tak bardzo jak co roku chciałam iść na święta do kościoła,ale co planowałam,co znalazł się ktoś co by chciał pomóc wyjść,to ja byłam chora. Teraz niby mogę,ale nie mam z kim i jak i nawet moje serce już nie pragnie i już nie proszę nie planuję... I Sylwester podobny do świąt ;sama przed tv lub kompem.Póżniej patrzenie w niebo i o 2 spać.Nawet juz nie kupuje od kilku lat szampana,bo co tu świętować.To,że człowiek starszy o rok i że ma coraz mniej sił i nadziei , że bliscy chorują i że można zostać samemu ,bo rodzic ma poważne problemy ze zdrowiem...
Nie mam z kim cieszyć się ,z końca starego roku ,nie mam z kim się bawić;pośmiać i mieć nadzieje na nowe lepsze jutro...
Chcę czuć to co czułam kiedyś,chcę motylki w brzuchu,chcę czuć się piękna i kochana. I akceptowana, taka jaka jestem... Chcę by ktoś trzymał mnie za ręke ,sprzeczał się,dyskutował i ocierał łzy gdy trzeba...przytulał,chronił . Chcę czuć,że mogę przenosić góry,że moje życie ma sens.
Teraz czuję tylko szarą prozę życia,bolesną jak papier ścierny.Trze i trze mnie nie ustanie i powoduje nieustanny nieznośny ból...nie cieszą mnie rzeczy,choć ludzie i ja sama chcę sobie sprawić nimi radość.
Już nic nie kupuję i już nic nie chcę. Patrzę na różne rzeczy i nic nie czuję.
Idą święta i pierwszy raz nie obchodzi mnie jak jest. .Tak bardzo jak co roku chciałam iść na święta do kościoła,ale co planowałam,co znalazł się ktoś co by chciał pomóc wyjść,to ja byłam chora. Teraz niby mogę,ale nie mam z kim i jak i nawet moje serce już nie pragnie i już nie proszę nie planuję... I Sylwester podobny do świąt ;sama przed tv lub kompem.Póżniej patrzenie w niebo i o 2 spać.Nawet juz nie kupuje od kilku lat szampana,bo co tu świętować.To,że człowiek starszy o rok i że ma coraz mniej sił i nadziei , że bliscy chorują i że można zostać samemu ,bo rodzic ma poważne problemy ze zdrowiem...
Nie mam z kim cieszyć się ,z końca starego roku ,nie mam z kim się bawić;pośmiać i mieć nadzieje na nowe lepsze jutro...
środa, 16 grudnia 2015
Rozpierducha
Wiesz,czasem płaczę przy Tobie ,a Ty nawet tego nie wiesz... Raz się uśmiecham i się śmieję,ale gdy gasną światła... uciekam. Nikt mnie przecież nie widzi.
Twoim powołaniem jest samotność....A WIĘC PYTAM DLACZEGO? WŁAŚNIE JA !
Chcę zminimalizować swój świat,znów pozbyć się tego co mnie nie cieszy,co ogranicza ,ale to takie trudne pozbyć się przeszłości,wspomnień zaklętych w przedmiotach,książkach,pocztówkach i innych... czasem w nich zaklęte jest poczucie winy....Zminimalizować go do tego stopnia,że gdy już sobie pójdę,nikt nie będzie miał kłopotu z moimi szwargałami...Napiszę co komu dać,co ewentualnie sprzedać....i wyrzucić.
Nie cieszą już mnie rzeczy...teraz rozumiem mamę...
Chciałabym tej odrobiny normalności,ładu,porządku, ładnych ścian,nie obdartych tapet ...dziur w ścianie...ścian w kolorze który lubię... Mieć młodsze meble od siebie... taki żyrandol jak ja chcę ,a nie taki jak ktoś mi kupi byle najtańszy... Chciałabym odrobiny normalności,nie luksusu... ... ale lepiej już nie będzie...
*********
Czasem mówią ,to nie dla Ciebie,Ci to niepotrzebne,to nie takie super jak Ci się wydaje...ale jednak oni pragną tego samego i dążą do tego samego czego ty pragniesz... jednak TO nie dla ciebie... Twoim powołaniem jest samotność....A WIĘC PYTAM DLACZEGO? WŁAŚNIE JA !
**********
Gdy tak sobie planowałam początek swego końca,dzwonisz do mnie i zapraszasz na pierwsze urodziny swego dziecka. I wszystko mi psujesz... bo nie wiesz ,że bardzo tego chciałam.Po cichutku było mi smutno,bo chciałam być ciocią i należeć do rodziny...Twojej rodziny,być,choć maleńką jego częścią...może trochę na siłę,bo przecież Ty tak mnie nie potrzebujesz jak ja Ciebie... Psujesz ,bo muszę żyć jeszcze trochę. Zmuszasz mnie do chęci życia,do planowania, do dbania o siebie,dla niego,dla szkraba...Chcę zminimalizować swój świat,znów pozbyć się tego co mnie nie cieszy,co ogranicza ,ale to takie trudne pozbyć się przeszłości,wspomnień zaklętych w przedmiotach,książkach,pocztówkach i innych... czasem w nich zaklęte jest poczucie winy....Zminimalizować go do tego stopnia,że gdy już sobie pójdę,nikt nie będzie miał kłopotu z moimi szwargałami...Napiszę co komu dać,co ewentualnie sprzedać....i wyrzucić.
Nie cieszą już mnie rzeczy...teraz rozumiem mamę...
Chciałabym tej odrobiny normalności,ładu,porządku, ładnych ścian,nie obdartych tapet ...dziur w ścianie...ścian w kolorze który lubię... Mieć młodsze meble od siebie... taki żyrandol jak ja chcę ,a nie taki jak ktoś mi kupi byle najtańszy... Chciałabym odrobiny normalności,nie luksusu... ... ale lepiej już nie będzie...
**********
piątek, 27 listopada 2015
Sen
Miałam wczoraj sen...sen o moich uczuciach i odczuciach i ostatnich rozterkach...w sumie nie wiem po co on był,przecież nie trzeba mi pokazywać co czuję i jak jest,przecież to wiem.
Śnił mi się pies, to był Hovawart. Dziwne śnić o rasie której się nie zna i znajduję się ją i poznaje przez google...
Był biały,a raczej jasno biszkoptowy.
Szłam z dwoma osobami do kogoś kto miał tego psa. Ta jedna osoba [to był chłopak] bal się wejść.Wiec mu mowie,ze trzeba być pewnym siebie to pies nie atakuje. Ja i mój przyjaciel weszliśmy na posesje bez spinki.[Tego wstępu nie bardzo rozumiem,chyba byłby zbędny]
Siedzimy w pokoju .Ja na wózku przyjaciel przede mną od lewej strony na krześle a koło mnie ten pies.Najpierw z lewej a póżniej od przodu siedział.Tylko ze ten pies był poraniony.Na pysku głowie i gdzieś na łapie nie miał włosów. Był jakby poparzony,lub raczej miał wyrwane włosy,ale tam gdzie nie miał sierści skóra była biała ,zdrowa.Miejsca braku sierści były duże. Pies patrzył się na mnie,a ja zaczęłam czuć się nieswojo ,zaczęłam się jakby bać reakcji psa.Najpierw chciałam go pogłaskać a póżniej niepokój narastał . Aż w końcu się odepchnęłam i odjechałam na pół metra od psa i ... I wtem przyjaciel odepchnął się [pies znikł ] i podjechał na krześle na kołkach na którym siedział [co przedtem nie dostrzegałam] i był zaraz koło mnie blisko.Teraz już z prawej strony...
Większość rozumiem z tego snu,cały jego sens . On opowiada o moich relacjach z bliska mi osoba.Pies to symbol przyjażni. Nawet tą sierść rozumiem...Jak to mózg sobie przetwarza ...niesamowite...
Śnił mi się pies, to był Hovawart. Dziwne śnić o rasie której się nie zna i znajduję się ją i poznaje przez google...
Był biały,a raczej jasno biszkoptowy.
Szłam z dwoma osobami do kogoś kto miał tego psa. Ta jedna osoba [to był chłopak] bal się wejść.Wiec mu mowie,ze trzeba być pewnym siebie to pies nie atakuje. Ja i mój przyjaciel weszliśmy na posesje bez spinki.[Tego wstępu nie bardzo rozumiem,chyba byłby zbędny]
Siedzimy w pokoju .Ja na wózku przyjaciel przede mną od lewej strony na krześle a koło mnie ten pies.Najpierw z lewej a póżniej od przodu siedział.Tylko ze ten pies był poraniony.Na pysku głowie i gdzieś na łapie nie miał włosów. Był jakby poparzony,lub raczej miał wyrwane włosy,ale tam gdzie nie miał sierści skóra była biała ,zdrowa.Miejsca braku sierści były duże. Pies patrzył się na mnie,a ja zaczęłam czuć się nieswojo ,zaczęłam się jakby bać reakcji psa.Najpierw chciałam go pogłaskać a póżniej niepokój narastał . Aż w końcu się odepchnęłam i odjechałam na pół metra od psa i ... I wtem przyjaciel odepchnął się [pies znikł ] i podjechał na krześle na kołkach na którym siedział [co przedtem nie dostrzegałam] i był zaraz koło mnie blisko.Teraz już z prawej strony...
Większość rozumiem z tego snu,cały jego sens . On opowiada o moich relacjach z bliska mi osoba.Pies to symbol przyjażni. Nawet tą sierść rozumiem...Jak to mózg sobie przetwarza ...niesamowite...
poniedziałek, 16 listopada 2015
Oddech...
Momentami czuję się jakbym tonęła i wynurzała sie z wody z wielkim trudem by zaczerpnąć powietrza...
powtarzam sobie,nie myśl ,nie przetwarzaj,nie pragnij,nie tęsknij...nie...
Niby znalazłam patent ,żeby to oswoić,niby to dobrze,jest spokój ,ale to cisza przed burzą...
Nie radzę sobie z kontaktami z ludzmi,jestem nierozumiana ,koleżanki czuja się zranione a ja tego nie widzę. Wydaje mi się,że postepuję dobrze...Staram być się być delikatna ,ale wychodzi na to ,że brak mi tej wrażliwości, delikatności ...zgubiłam ja gdzieś po drodze przez swoje nawarstwiające się od lat problemy ...
Wiec cisza przed burza....tonę...
Ale nie mam już sił by rozpaczać ,jest jak jest ,jest co ma być...
powtarzam sobie,nie myśl ,nie przetwarzaj,nie pragnij,nie tęsknij...nie...
Niby znalazłam patent ,żeby to oswoić,niby to dobrze,jest spokój ,ale to cisza przed burzą...
Nie radzę sobie z kontaktami z ludzmi,jestem nierozumiana ,koleżanki czuja się zranione a ja tego nie widzę. Wydaje mi się,że postepuję dobrze...Staram być się być delikatna ,ale wychodzi na to ,że brak mi tej wrażliwości, delikatności ...zgubiłam ja gdzieś po drodze przez swoje nawarstwiające się od lat problemy ...
Wiec cisza przed burza....tonę...
Ale nie mam już sił by rozpaczać ,jest jak jest ,jest co ma być...
niedziela, 1 listopada 2015
1 listopada
Dziś Dzień wszystkich Świętych...tak dużo chciałam napisać ,ale gdzieś moja wena uleciała. Szkoda ,bo to co chciałam napisać wiązało się z moimi ostatnimi trudnymi tygodniami ,chciałam podsumować ten czas,taka refleksja nad życiem miała być...
Nie poszłam na groby,chyba nigdy we wszystkich świętych nie byłam na grobach.Zazwyczaj chorowałam,albo byłam osłabiona. Już sama nie wiem,czy powinnam tam być czy nie.W końcu moja siostra nie mieszka w grobie...myślę nawet ,że nie ma tam nawet jej skrawka ciała...Dziadek i babcia też tam nie mieszkają...Babcia ma domek z białym płotkiem i pięknym ogrodem tak jak zawsze chciała i rosną w nim bujany...Zapewne przychodzą na swoje groby...bo ich myślami przywołujemy...podobno te lampki i światełka są dla nich ważne;dla dusz . Na cmentarzu nagrobek to tylko symbol ,że kiedyś ktoś taki żył...Ważniejsza jest modlitwa ...
Nie jestem zwolenniczką cmentarza i nie rozumiem tych codziennych odwiedzin grobów .Mam sąsiadki,które dzień w dzień tam chodzą.Żeby chociaż ci mężowie byli jeszcze kochający...Wiem,po śmierci wszystko się wybacza...
Ja bym chciała żeby ze mnie wykiełkowało życie.Taki jest patent ,by ze zmarłych wyrastały drzewa...Patrzcie jakie piękne lasy by były...Parki przyrody.Każdy by był drzewem,żyłoby po nim wspomnienie,namacalne ... Czy to nie romantyczna śmierć? I istnienie po niej tu na ziemi? Dająca innym jeszcze coś z siebie ...tlen,cień, spacer po lesie, runo leśne,dom ptakom,owadom itp ... A nie ciężkie szare nagrobki ,zabierające połacie ziemi...
Nie poszłam na groby,chyba nigdy we wszystkich świętych nie byłam na grobach.Zazwyczaj chorowałam,albo byłam osłabiona. Już sama nie wiem,czy powinnam tam być czy nie.W końcu moja siostra nie mieszka w grobie...myślę nawet ,że nie ma tam nawet jej skrawka ciała...Dziadek i babcia też tam nie mieszkają...Babcia ma domek z białym płotkiem i pięknym ogrodem tak jak zawsze chciała i rosną w nim bujany...Zapewne przychodzą na swoje groby...bo ich myślami przywołujemy...podobno te lampki i światełka są dla nich ważne;dla dusz . Na cmentarzu nagrobek to tylko symbol ,że kiedyś ktoś taki żył...Ważniejsza jest modlitwa ...
Nie jestem zwolenniczką cmentarza i nie rozumiem tych codziennych odwiedzin grobów .Mam sąsiadki,które dzień w dzień tam chodzą.Żeby chociaż ci mężowie byli jeszcze kochający...Wiem,po śmierci wszystko się wybacza...
Ja bym chciała żeby ze mnie wykiełkowało życie.Taki jest patent ,by ze zmarłych wyrastały drzewa...Patrzcie jakie piękne lasy by były...Parki przyrody.Każdy by był drzewem,żyłoby po nim wspomnienie,namacalne ... Czy to nie romantyczna śmierć? I istnienie po niej tu na ziemi? Dająca innym jeszcze coś z siebie ...tlen,cień, spacer po lesie, runo leśne,dom ptakom,owadom itp ... A nie ciężkie szare nagrobki ,zabierające połacie ziemi...
Zostawiam Wam piękną muzykę,
bardzo trafną na te refleksyjne piękne dni ,
autor Yiruma
Subskrybuj:
Posty (Atom)

