piątek, 31 maja 2013

Mojej Florci

Jak dobrze móc mieć kogoś bliskiego,
takiego jak Ty,
kto uśmiechnie się,pomoże
otworzy na ościerz świata drzwi
Poprowadzi za rękę , porozmawia
opowie co słychać tu i tam
Gdy trzeba otrze  łzy
i powie kocham Cię.

Florciu dziękuję,że jesteś xxx.


wtorek, 28 maja 2013

Szkoda troszke

Nie było mnie tam,gdzie było wielu.Wiedziałam od początku,że nie mam na co liczyć ,że owe możliwości się znajdą. Ale chciałam być tam,by poznać takich jak ja ,podobnych do mnie ,spotkać tych z którymi piszę i znów spotkać Aśkę.Niestety,nie można mieć wszystkiego...Mam za to inne atrakcje.
Lek na SMA to i tak nie dla mnie,już zapóżno..., dieta, no cóż to co zdrowe nie zawsze jest smaczne. Żyję już tyle lat ,pewne rzeczy są już jakoś poza mną.Sprzęt który pokazywano na zjeżdzie do tanich i dostępnych nie należał ,więc i tak oblizałabym się smakiem... Jedynym moim pocieszeniem [marnym bo lepiej by każdy z SMA mógł tam być ] jest fakt ,że nie byłam jedyną która tam nie pojechała...
Nie było mnie tam,miódu i wina nie  piłam.Może kiedys.

piątek, 24 maja 2013

Piąteczek

Mój ubiegły piątek też był bardzo fajny.Uwielbiam przebywać na świerzym powietrzu .Poszłyśmy na zwyczajny spacer po mieście.U nas coraz więcej ładnych miejsc,tz odrestaurowanych ,zmodernizowanych .Nie wziełam aparatu bo sobie pomyślałam,że dziewczyny mnie wyśmieją,że go znów targam a tym czasem były mocno zawiedzione,więc teraz już zawsze,zawsze będę brać go ze sobą.Chociażby  można sfotografować stateczek na noteci czy sroke latającą na brzegu rzeki. Zawsze można coś fajnego znaleść i pstryknąć. A jak nie ,to aparacik jeść nie woła.
Teoretycznie spacer miał być 3 godzinny ,ale przedłużył się do 7 godzin.Tak mnie te dwa dni poza domem naładowały,że do dziś jakoś nie jest mi żal,że nie mogę wyjść . Głównie z powodu pogody.
W poniedziałek Florcia zabiera mnie do fryzjerki .Już nie mogę się doczekać mej metamorfozy. :-)
Te pierwsze promienie majowego słońca mocno mnie opaliły.

sobota, 18 maja 2013

Jak dziecko.

Taka właśnie byłam przedwczoraj.Cieszyłam się na ten nasz wspólny pierwszy po zimię wypad  jak dziecko.Nosiło mnie psychicznie,gdybym chodziła ,chyba bym skakała. 
Było tak sympatycznie i wesoło.I wszystko mnie cieszyło. 
Poszliśmy na solanki . Pewnie nie wiecie że  na tężniach należy siedzieć  i wdychać jod od 15 minut do 30 maksymalnie. Nie więcej. 
A więc poszliśmy .Od jakiegoś czasu [ od 2 lat] chciało mi się usiąść na ławce.Tak po prostu ,posiedzieć jak każdy człowiek i pooglądać świat z perspektywy  ławeczki. A że silny mężczyzna był z nami ,to postanowiłam się ,,nie szczypać'' i poprosiłam o to.No i siedziałam.Jakie to było przyjemne.Czy wy sprawni potraficie dostrzec przyjemność z siedzenia na ławeczce? Czy potraficie z tego czerpać radość ? Wiem,że to trudne jak takie rzeczy ma się na codzień.Człowiek chodzący ma tyle możliwości,może czerpać radość z tylu na pozur prostych rzeczy...
Póżniej pojechaliśmy do galerii handlowej i tam Heecha dostała oczopląsu.Te kolory ,moje kochane turkusy,niebieskości , szkoda [ale tylko taka malucieńka] ,że nie mogłam wejść do ciuszków,ale odbijemy to sobie następnym razem.Moim celem  było zakupić jakieś balerinki.Półtorej godziny na pochodzenie po sklepach to jest bardzo mało a i burczało nam w brzuszkach ,więc jeszcze mieliśmy zamiar coś zjeść. 
Butki udało mi się kupić.Moi kochani tak fantastycznie mi pomagali i doradzali,niestety nie było za dużo butów w moim rozmiarze,bo jest on rozchwytywany i szybko znika z pułek. W sklepie kupiłam balerinki w kolorze pomarańczowym ,ale w domu okazały się ciemno koralowe.To niesamowite jak to światło w sklepach oszukuje. Oczywiście obuwie mi się podoba i jestem z niego bardzo zadowolona. 
Nasz przyjaciel wyczarował zniżkowe kupony na jedzonko i mieliśmy wypasik za małą mamonę. Te popołudnie i wieczór był fantastyczny aczkolwiek krótki,bo zawsze jest go za mało gdy spędza się go z ukochanymi osobami. Wróciliśmy koło 22.00 zmęczeni ale szczęśliwi.


sobota, 11 maja 2013

U mnie to różnie

Często odbijam się ze ściany o ścianę o różnych barwach i odcieniach ,od bieli do szarości i czerni.
I czasem ,,Czasem mam taką ochotę wyjechać gdzieś i uciec od tej codzienności ,z nadzieją 
że tam będzie lepiej. ''
W ostatnich dniach czy tygodniach nie chcę ,,wyjezdzać'' ,lecz ta sentencja nie jest mi obca i takie 
odczucia mniewam. Przedwczoraj odkryłam piosenkę przystojnego Bednarka ,która jest jakby
 przeciwną odpowiedziom na powyższą sentencję.

I tak na marginesie,nie jest tak ,że nie doceniam to co mam. ;-)

środa, 8 maja 2013

Tak po prostu

Tęsknię... ,ale im bardziej mi tęskno ,tym bardziej nie potrafię się odezwać . Czy to ma sens ? Masz swój świat,swoje życie .Wiem ,że jest i dla mnie w nim miejsce ,malutki kawałeczek Twego serca... a mimo to ,tak trudno chwycić za telefon .

wtorek, 7 maja 2013

Męski ród

Od 2010 roku poznaję miłych mężczyzn.Wcześniej ich po prostu nie było w moim życiu, nie miałam dalszych czy bliskich kumpli ,takich z którymi często  czy czasem aczkolwiek regularnie bym rozmawiała. Żyłam w otoczeniu babińca; koleżanek,bliższych i dalszych ,starszych i młodszych oraz całkiem dojrzałych.A teraz poznaję dobrych,opiekuńczych,serdecznych i pomocnych mężczyzn .Jeszcze tacy są, naprawdę są!  Fajnie,że kilku takich mam szczęście znać  i że  mogę z  nimi rozmawiać.Oby tak dalej ;-)

poniedziałek, 6 maja 2013

,,Kwiatek''

Usiadła na ławeczce w parku o poranku czekając na ,,kwiatek''.Siadła na  chłodnej pustej ławce wilgotnej od porannej rosy. Czekała na jeden ,, kwiat '' podarowany choć z ciekawości ,z fascynacji chwilą.Patrzyła jak w słońcu los uśmiecha się do  innych. Obarowanych  z tęsknoty , miłości. A czasem po prostu z namiętności. Bukiety pocałunków delikatnych jak płatki kwiatów lub namiętnych jak cała feria barw .

sobota, 4 maja 2013

Majówka

Dawno mnie tu nie było.Co u mnie? Trochę działam artystycznie mimo słabej kondycji fizycznej. Siedzę na siłę.Po tym miesięcznym leżeniu ,kość udowa daje mi do wiwatu. Za długo nie mogę posiedzieć,bo po 2 godzinkach boli mnie lewy pułdupek lub drentwieje mi noga. I najgorsze jest ,że siedzenie na poduszcze przeciwodleżynowej nic nie pomaga.Boli i już. Plus jeszcze jest taki,że siedząc na wózku nic mnie nie boli. Ale na wózku nie siedzę przy stole gdy coś robię,bo mi niewygodnie.Jednak wolę tak niż na odwrót. Bo w końcu niedługo wybiorę się na dłuższy spacer.Długaśny.
Ale ja nie o tym chciałam...
W piątek 3 maja spędziłam niemal caluchny dzień z moją kochaną psiapsiółką.To niesamowite gdy spędza się dzień z osobą którą się bardzo lubi [ lub uwielbia,jak to jest w moim przypadku] to czas tak szybko mija. Spędziłyśmy razem 7 godzin,a i tak było mi mało. 
Gawędziłysmy sobie,oglądałyśmy film i pałaszowałysmy lody. Było naprawdę super.
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomiała o A. ,[rehabilitantce z wentylacji domowej] która pozyczyła mi filmy ze swojej filmoteki. Dzięki niej obejrzałyśmy fajny film...
Zazwyczaj wieczorami bywam przygaszona dzis jestem ...szczęśliwa.Nie może wielce radosna,ale zadowolona i wdzięczna.