niedziela, 2 lipca 2017

Wreszcie

Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że się duszę.
Że jestem niewolnikiem w moim własnym życiu.
Długo przed samą sobą udawałam, że nie jest aż tak źle.
Usiłowałam poprawić sobie samopoczucie za pomocą ...., ..... albo prezentów. Na chwilę pomagało, ale potem wracało poczucie zniewolenia, chaosu i okropnej samotności...]

[... Wiłam się jak wąż między poczuciem niespełnienia, bezsensu, nieprzynależenia a strachem, brakiem nadziei i wiary w siebie.
Miotałam się między chęcią ucieczki, rzucenia wszystkiego i rozpoczęcia życia na nowo a krótkimi momentami ulgi i zapomnienia w pracy....]
Czułam się jak więzień.
I rzeczywiście byłam więźniem...]
Ekstaza albo rozpacz...]
[...Nie przyszło mi wtedy do głowy, że ja tak naprawdę po prostu nie wiem kim naprawdę jestem...] i czego chcę.... [ja wiem czego pragnę ,ale nie mogę tego osiągnąć i stąd ten mój stan] 

[...Niepewność to taki stan, który bierze się z porównywania z innymi ....][ Porównuję się tylko w  2 aspektach życia] [..., z jednoczesnym brakiem wiary w siebie....] [ po części to mnie dotyczy,choć nie dosłownie ]

Fragment książki Beaty Pawlikowskiej  "Sięgam po odwagę", VI tom serii "Kurs pozytywnego myślenia", 

**************************
Publikuję fragmenty książki,bo zadziwia mnie,że Pani Beata tak się kiedyś czuła,jak ja od kilkunastu miesięcy obecnie. Nie umiałabym tego ująć lepiej....Nie żebym komuś życzyła takiego stanu,ale czuję pewną ulgę,że są inni którzy czują podobnie,że nie zwariowałam...że Beata wiedziałaby jak się czuje,rozumiałaby ...

sobota, 10 czerwca 2017

Ech tam

Moje życie byłoby o 70 % a nawet 80%  piękniejsze gdybym nie miała tych swoich dolegliwości,które mnie nękają od 20 lat . Nie znam dnia ani godziny ,kiedy to zaatakuje i popsuje mi moje i tak sporadyczne radości,które mam.
Kiedy widzę jak niektóre osoby,które znam piszą na ulotkach 1 % że mają tyle chorób współistniejących a póżniej jedzą to czego nie powinni i zwyczajnie nic sobie nie żałują,to tak naprawdę nie wiedzą co znaczy prawdziwy problem... I dobrze,tylko denerwuje mnie te litowanie się nad sobą ,,oj taka chora jestem''  no ale to biznes.
Chciałabym by ktoś mnie zrozumiał,ale to niemożliwe. By przytulił...Czuję się w tym osamotniona
i gdy zdarza się nieuzasadniony problem z żołądkiem psycha siada. I nie ważne ,że biorę leki i przygotowuję się do wyjazdu ,to i tak dopada i się pastwi. 
Nie mam wielu wypadów z domu czy  za miasto ,można by policzyć na jednej ręce 
te super rozrywki.
Nie ma w moim życiu teatru ,choć bym chciała,koncertów ,kina i wycieczek.
Czasem gdy dopada mnie żołądek i '' TE'' wszystkie problemy z nim związane przy osobach przy których nie chciałabym by się wydarzyły,to rozumiem czemu nie ma przy mnie mężczyzny,kto by chciał taką dziewczynę mieć ? Z którą jest tyle problemów,z którą nie można pójść do restałracji ,,do ,,teściowej '' na podwieczorek.Jedzenie jest bardzo ważną częścią kontaktów
 między ludzkich ,społecznych. 
Nigdy nie poznałam rodziców przyjaciela i chyba wiem dlaczego.Jego mama jest bardzo gościnna ,[tak ją odbieram z opowieści] jak miałabym jej wytłumaczyć,że nic nie mogę jeść czy pić? Nawet przyjaciółka do niedawna tego nie rozumiała do puki nie zobaczyła skutków zjedzenia niewinnej szarlotki.
Lubię chodzić z przyjaciółmi  do kafejek, dla atmosfery,towarzystwa ,dla klimatu i normalności. Niestety nikt mnie nie zabiera, bo po co. Byłam dwa razy w całym swoim życiu. 

czwartek, 27 kwietnia 2017

Cześć

Zapewne u Ciebie wszystko dobrze...tak sobie myślę co się  miedzy nami zmieniło po tych 7 latach....przyjażni? Znów  zachłysnęłam się  czyjąś  osobowością  ...nieprzeciętną otwartością ,dowcipem i ciepłem... myślałam ,że w przyjażni  emocje są zawsze takie same [moje są] ,na takim samym poziomie sympatii.....pozwoliłam byś  zagościł w moim sercu. Ciągle powtarzam  ten sam błąd i pozwalam się sobie przywiązywać do ludzi....gdzie  się podział Twój entuzjazm ? Gdzie moja BRATNIA dusza?Tak o mnie mówiłeś i ja tak czułam...Czuje,że wieje  zachodni front obojętności. Chociażby słowo zapytania,troska co u Ciebie tak bym poczuła ,że Cię faktycznie obchodzi....,,Hej,ale jestem zmęczony w pracy ,z chęcią pojechałbym na rower.A co u mojej przyjaciółki Heechy ?. Mam nadzieje ,że masz się dobrze...'' 
 Zawsze oczekujesz by pierwsza wychodziła Ci na przeciw...Lubie Cie wspierać i cieszę się gdy uda mi się wywołać u Ciebie promyk uśmiechu i smutno mi gdy Ci żle,ale czy Tobie bywa smutno gdy  mi jest? Nawet nie wiesz ,bo zbyt jesteś pochłonięty swoimi troskami,swoją codziennością....Teraz to już nawet nie odpowiadasz na moje ,,zaczepki'' ,czasem potrzebowałabym chociaż 2 słów przyjaciela,że gdzieś tam jesteś i pamiętasz, że ja jestem... Powiedziałeś  kiedyś ,że przyjażń jest jak małżeństwo i  tak jak o małżeństwo, trzeba o nią  dbać . Ile może dbać jedna osoba? Czasem nie mam już sił wiesz?...i po mimo tylu  dobrych ,pięknych chwil chcę się poddać,bo nie chcę być tylko powodem do dobrych Twych uczynków....Ja już nie mam sił,by o to walczyć,kto zawalczy o mnie?! Czy nie jestem warta by o mnie zawalczyć?!! 

Proszę nie komentujcie,nie oceniajcie,bo tylko ja go znam i mam do tego prawo... 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jestem wściekła

Tak właśnie jest. Taki fajnie odpisałam koledze na list a mamie zachciało sie ogladac ciuchy w wysyłkowym sklepie.Ja zamiast posłuchać swej intuicji i skopiowac czy wyslac to co napisałam zminimalizowalam strone i co i pstro,caly list szlag trafil. Emocje poszly i juz tak fajnie nie napisze.



piątek, 17 marca 2017

Ciuszek-niby nic

Nie było mnie tu 6 miesięcy....
Chciałam napisać o moim ostatnim istotnym zakupie. O bluzeczce , T-shircie.
A cóż w niej takiego wyjątkowego?
To w pewnym sensie symbol wolności , maleńki triumf 
zwykła radość...
Zawsze chciałam mieć bluzeczkę , która spada z ramienia ,ale ani nie miałam okazji takiej kupić by fason pasował ani nie miałam wsparcia ,bo jakoś trudno było i wyjść z nieśmiałości i niepewności .
Zawsze podobały mi się kobiety  w takich bluzeczkach , bo to takie kobiece i seksi . A w upalne dni są zwyczajnie praktyczne. A teraz nastała moda na fason typu ,,carmen''
Tylko szkopuł w tym ,że ja mam SMA  i przykurcz ramion...i jeszcze gorset ...i zastanawiałam się co kupić by fajnie leżało i kamuflowało co trzeba . ...bo na modelkach w sklepach internetowych wszystko wygląda pięknie.
Jednak gdy zobaczyłam pewną Amerykankę w takich bluzkach z odkrytym ramieniem , która jest o wiele szczuplejsza ode mnie a wygląda ładnie ,więc i ja mogę ładnie.
Choć bardziej siebie przekonuję niż tak myślę .Zawsze wydaje mi się ,że innym wyglądają lepiej...
W każdym razie udało mi się z pomocą funfla kupić bluzkę ; poszedł do galerii z telefonem a w telefonie z linkiem do modelu ubrania  i mi kupił , to i tamto  . To takie zaoczne zakupy  .
Czuję  się w niej fajnie a wyglądam jeszcze  lepiej ,serio super.  I nawet nie obchodzi mnie dezaprobata  mamy. Te jej milczenie z nadąsaną miną . Chociaż nad tym panuję , nad tym co noszę i  to co chcę mieć na sobie .
To nie dużo , ale chociaż coś .

czwartek, 8 września 2016

Trochę o tym i o tamtym

W któryś  dzień  lata ,dość niedawno  wybrałam się sama na cmentarz . Co oznacza sama? Przeszłam tz przejechałam wózkiem 2,5 km w jedną stronę.  Mama już nie chodzi  na cmentarz bo zdrowie jej nie pozwala. Ja pokusił się by pójść w tym kierunku, bo to trochę adrenalina pójść samemu tak daleko . Musiałam  przejść  3 razy bardzo ruchliwa ulicę, ale za bardzo się  tym nie przejelam bo zawsze mam jakąś opatrznosc  ze sobą. Gdy ja przechodzę przez jezdnię, to albo ktoś się pojawia się by przejść  w tym samym czasie  (choć  przed chwilą nic nie zapowiadało  jakiś  przechodniów) lub rozstepuja  się samochody. Dosłownie. Tiry,Tiry...ja się zjawia...nagle pusto. Ja  przechodzę i znów tir za tirem.
Niestety nie mam dojścia pod same groby  bliskich ,nie ma tam chodników jak na nowym cmentarzu,choć przez środek można by zrobić i zadbać. Cmentarz stary to bardzo ubogi kuzyn nowego.
Za temu poszłam na nowy,bo chciałam pomodlić się koło grobu znajomych. Próbowałam znaleźć  ale gdy tak chodziłam, poczułam się nie swojo , jak intruz. To bylo dziwne,bo ani to był wieczór, nie boję się cmentarzy ani nic.
Nie jestem sentymentalna ,bo jakoś specjalnie odwiedzać groby nie mam potrzeby  jak niektórzy  ze znajomych ,którzy  chodzą  codziennie.  Moi bliscy tam nie mieszkają, a spoczywają  tam ich kości. Mogę ich przywołać myślami  gdzie kolejek jestem. I będą że mną  gdziekolwiek...
Gdy ja umrę  chciałabym mieć ładniejszy pomnik. Chciałabym by moi bliscy mieli je ładniejsze, ale z drugiej strony,czy to jest najwazniejsze?
...Właśnie jest otwarcie para olimpiady.  Oglądam otwarcie pierwszy raz i jestem zdziwiona,że Polska uczestniczy w para  olimpiadzie od 72 roku. Szacun.
Szkoda,że  nadal traktuje się olimpiade niepełnosprawnych  po macoszemu.  Jako trochę nie poważny sport,trochę zabawę.  Niestety wszystkie zawody będą  pokazywane w nocy. 😞
Trochę im zazdroszczę,  sport jakoś  zawsze mnie pociagal, lubię oglądać, bo jako dość mocno niesprawna  osoba co moglabym robić jako sportsmenka? .  Ale zaraz zaraz! . Sportowiec z Kanady, kompletnie nie sprawny,właśnie go dostrzegłem.  Jak to!? Co on uprawia?
Eeeej ,ja też chcę!

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

ŚDM

Ostatnio targaly  mną emocje  związane z dniami młodzieży.  Znów serce rywalo się do bycia we wspólnocie, chciałoby się przeżyć jedność, radość w modlitwie z tymi wszystkimi ludźmi młodymi że świata.  Tak bardzo by chciało się śpiewać z nimi i po prostu być tam,być częścią  tego święta.  Niestety nigdy nie byłam i serce zawsze mi się łamalo.
Szczerze nie rozumiem ludzi których tam nie ciągło . Znam też takie osoby co i owszem zjeżdża  na ŚDM ale tylko za granicę.  W moich oczach taka osoba dużo traci,bo  jej wcale nie chodzi o modlitwę  o wspólnotę  i spotkania z Ojcem Świętym, a raczej o turystykę  ŚDM.  No bo jak to nazwać inaczej? Darmo ma się nocleg, pomoc ,wyżywienie, towarzystwo.  . Gdy Kraków ma się pod nosem ,teoretycznie jest się katolikiem a mówi, że i owszem, ale tylko za granicą.  U  mnie taki czlowiek ma  duży minus . To takie kłamstwo tej osoby wobec siebie samej. Gdyby modlitwa była  ważna  to i Kraków byłby ważny  ,byłby radością  i pragnieniem ...
W tym roku obiecałam sobie,że  nie będę oglądać Światowych  Dni Młodzieży . Nie będę oglądać  serce nie będzie tak boleć, no nie mogłam.  Po prostu,choć tak uczestniczyłem w tych dniach. Oglądałam i czasem miałam gole w gardle, czasem pociecha łza.
To piękne móc  jeździć  na rekolekcje które wzmacniają wiarę.  Ech. Dziś  planety nie będzie.