czwartek, 27 kwietnia 2017

Cześć

Zapewne u Ciebie wszystko dobrze...tak sobie myślę co się  miedzy nami zmieniło po tych 7 latach....przyjażni? Znów  zachłysnęłam się  czyjąś  osobowością  ...nieprzeciętną otwartością ,dowcipem i ciepłem... myślałam ,że w przyjażni  emocje są zawsze takie same [moje są] ,na takim samym poziomie sympatii.....pozwoliłam byś  zagościł w moim sercu. Ciągle powtarzam  ten sam błąd i pozwalam się sobie przywiązywać do ludzi....gdzie  się podział Twój entuzjazm ? Gdzie moja BRATNIA dusza?Tak o mnie mówiłeś i ja tak czułam...Czuje,że wieje  zachodni front obojętności. Chociażby słowo zapytania,troska co u Ciebie tak bym poczuła ,że Cię faktycznie obchodzi....,,Hej,ale jestem zmęczony w pracy ,z chęcią pojechałbym na rower.A co u mojej przyjaciółki Heechy ?. Mam nadzieje ,że masz się dobrze...'' 
 Zawsze oczekujesz by pierwsza wychodziła Ci na przeciw...Lubie Cie wspierać i cieszę się gdy uda mi się wywołać u Ciebie promyk uśmiechu i smutno mi gdy Ci żle,ale czy Tobie bywa smutno gdy  mi jest? Nawet nie wiesz ,bo zbyt jesteś pochłonięty swoimi troskami,swoją codziennością....Teraz to już nawet nie odpowiadasz na moje ,,zaczepki'' ,czasem potrzebowałabym chociaż 2 słów przyjaciela,że gdzieś tam jesteś i pamiętasz, że ja jestem... Powiedziałeś  kiedyś ,że przyjażń jest jak małżeństwo i  tak jak o małżeństwo, trzeba o nią  dbać . Ile może dbać jedna osoba? Czasem nie mam już sił wiesz?...i po mimo tylu  dobrych ,pięknych chwil chcę się poddać,bo nie chcę być tylko powodem do dobrych Twych uczynków....Ja już nie mam sił,by o to walczyć,kto zawalczy o mnie?! Czy nie jestem warta by o mnie zawalczyć?!! 

Proszę nie komentujcie,nie oceniajcie,bo tylko ja go znam i mam do tego prawo... 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jestem wściekła

Tak właśnie jest. Taki fajnie odpisałam koledze na list a mamie zachciało sie ogladac ciuchy w wysyłkowym sklepie.Ja zamiast posłuchać swej intuicji i skopiowac czy wyslac to co napisałam zminimalizowalam strone i co i pstro,caly list szlag trafil. Emocje poszly i juz tak fajnie nie napisze.



piątek, 17 marca 2017

Ciuszek-niby nic

Nie było mnie tu 6 miesięcy....
Chciałam napisać o moim ostatnim istotnym zakupie. O bluzeczce , T-shircie.
A cóż w niej takiego wyjątkowego?
To w pewnym sensie symbol wolności , maleńki triumf 
zwykła radość...
Zawsze chciałam mieć bluzeczkę , która spada z ramienia ,ale ani nie miałam okazji takiej kupić by fason pasował ani nie miałam wsparcia ,bo jakoś trudno było i wyjść z nieśmiałości i niepewności .
Zawsze podobały mi się kobiety  w takich bluzeczkach , bo to takie kobiece i seksi . A w upalne dni są zwyczajnie praktyczne. A teraz nastała moda na fason typu ,,carmen''
Tylko szkopuł w tym ,że ja mam SMA  i przykurcz ramion...i jeszcze gorset ...i zastanawiałam się co kupić by fajnie leżało i kamuflowało co trzeba . ...bo na modelkach w sklepach internetowych wszystko wygląda pięknie.
Jednak gdy zobaczyłam pewną Amerykankę w takich bluzkach z odkrytym ramieniem , która jest o wiele szczuplejsza ode mnie a wygląda ładnie ,więc i ja mogę ładnie.
Choć bardziej siebie przekonuję niż tak myślę .Zawsze wydaje mi się ,że innym wyglądają lepiej...
W każdym razie udało mi się z pomocą funfla kupić bluzkę ; poszedł do galerii z telefonem a w telefonie z linkiem do modelu ubrania  i mi kupił , to i tamto  . To takie zaoczne zakupy  .
Czuję  się w niej fajnie a wyglądam jeszcze  lepiej ,serio super.  I nawet nie obchodzi mnie dezaprobata  mamy. Te jej milczenie z nadąsaną miną . Chociaż nad tym panuję , nad tym co noszę i  to co chcę mieć na sobie .
To nie dużo , ale chociaż coś .

czwartek, 8 września 2016

Trochę o tym i o tamtym

W któryś  dzień  lata ,dość niedawno  wybrałam się sama na cmentarz . Co oznacza sama? Przeszłam tz przejechałam wózkiem 2,5 km w jedną stronę.  Mama już nie chodzi  na cmentarz bo zdrowie jej nie pozwala. Ja pokusił się by pójść w tym kierunku, bo to trochę adrenalina pójść samemu tak daleko . Musiałam  przejść  3 razy bardzo ruchliwa ulicę, ale za bardzo się  tym nie przejelam bo zawsze mam jakąś opatrznosc  ze sobą. Gdy ja przechodzę przez jezdnię, to albo ktoś się pojawia się by przejść  w tym samym czasie  (choć  przed chwilą nic nie zapowiadało  jakiś  przechodniów) lub rozstepuja  się samochody. Dosłownie. Tiry,Tiry...ja się zjawia...nagle pusto. Ja  przechodzę i znów tir za tirem.
Niestety nie mam dojścia pod same groby  bliskich ,nie ma tam chodników jak na nowym cmentarzu,choć przez środek można by zrobić i zadbać. Cmentarz stary to bardzo ubogi kuzyn nowego.
Za temu poszłam na nowy,bo chciałam pomodlić się koło grobu znajomych. Próbowałam znaleźć  ale gdy tak chodziłam, poczułam się nie swojo , jak intruz. To bylo dziwne,bo ani to był wieczór, nie boję się cmentarzy ani nic.
Nie jestem sentymentalna ,bo jakoś specjalnie odwiedzać groby nie mam potrzeby  jak niektórzy  ze znajomych ,którzy  chodzą  codziennie.  Moi bliscy tam nie mieszkają, a spoczywają  tam ich kości. Mogę ich przywołać myślami  gdzie kolejek jestem. I będą że mną  gdziekolwiek...
Gdy ja umrę  chciałabym mieć ładniejszy pomnik. Chciałabym by moi bliscy mieli je ładniejsze, ale z drugiej strony,czy to jest najwazniejsze?
...Właśnie jest otwarcie para olimpiady.  Oglądam otwarcie pierwszy raz i jestem zdziwiona,że Polska uczestniczy w para  olimpiadzie od 72 roku. Szacun.
Szkoda,że  nadal traktuje się olimpiade niepełnosprawnych  po macoszemu.  Jako trochę nie poważny sport,trochę zabawę.  Niestety wszystkie zawody będą  pokazywane w nocy. 😞
Trochę im zazdroszczę,  sport jakoś  zawsze mnie pociagal, lubię oglądać, bo jako dość mocno niesprawna  osoba co moglabym robić jako sportsmenka? .  Ale zaraz zaraz! . Sportowiec z Kanady, kompletnie nie sprawny,właśnie go dostrzegłem.  Jak to!? Co on uprawia?
Eeeej ,ja też chcę!

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

ŚDM

Ostatnio targaly  mną emocje  związane z dniami młodzieży.  Znów serce rywalo się do bycia we wspólnocie, chciałoby się przeżyć jedność, radość w modlitwie z tymi wszystkimi ludźmi młodymi że świata.  Tak bardzo by chciało się śpiewać z nimi i po prostu być tam,być częścią  tego święta.  Niestety nigdy nie byłam i serce zawsze mi się łamalo.
Szczerze nie rozumiem ludzi których tam nie ciągło . Znam też takie osoby co i owszem zjeżdża  na ŚDM ale tylko za granicę.  W moich oczach taka osoba dużo traci,bo  jej wcale nie chodzi o modlitwę  o wspólnotę  i spotkania z Ojcem Świętym, a raczej o turystykę  ŚDM.  No bo jak to nazwać inaczej? Darmo ma się nocleg, pomoc ,wyżywienie, towarzystwo.  . Gdy Kraków ma się pod nosem ,teoretycznie jest się katolikiem a mówi, że i owszem, ale tylko za granicą.  U  mnie taki czlowiek ma  duży minus . To takie kłamstwo tej osoby wobec siebie samej. Gdyby modlitwa była  ważna  to i Kraków byłby ważny  ,byłby radością  i pragnieniem ...
W tym roku obiecałam sobie,że  nie będę oglądać Światowych  Dni Młodzieży . Nie będę oglądać  serce nie będzie tak boleć, no nie mogłam.  Po prostu,choć tak uczestniczyłem w tych dniach. Oglądałam i czasem miałam gole w gardle, czasem pociecha łza.
To piękne móc  jeździć  na rekolekcje które wzmacniają wiarę.  Ech. Dziś  planety nie będzie.

czwartek, 16 czerwca 2016

Dziś 16.06.'16

Same szóstki dziś...
Wyszłam ,ale jakoś nie odpoczęłam.Na słońcu jakoś duszno,w cieniu na granicy zimna...I te moje nieszczęsne nogi które dziś bardzo bolały...Tak rzadko  zdarzy mi się usiąść by nie bolało.  A gdy boli nie mogę chodzić sama.Dziś bolały wyjątkowo dotkliwie.
A te spacery to moja radość,największa,bo w tym roku nigdzie nie jadę a i wyjazdy poza miasto też raczej czarno widzę...Bo nie ma jak ,ani z kim.  Może raz się uda.
Ani kino...tak bym chciała pojechać do kina na jakiś fajny film ale brak znajomych ...Albo połazić wzdłuż rzeki na literę B w mieście na B. Ale z kim ?...
Byłam na lodach...w Biedronce...i zapomniałam kupić osłonki na doniczki,takie ładne białe z taką niby koronką, były takie jak chciałam za 6 zł .A przez ból nóg zupełnie o nich zapomniałam.
Dziś posmakowałam sobie razowy zakwas.Mówiono mi ,że to dobre,ale dopiero kupiłam po kilku latach i posmakowałam. Dobre,jak by piwo [bez alkoholu] o smaku chleba. Sama się sobie dziwię,że mi smakuje.
I tak minął mi dzień.

I życie zatacza krąg...

Myślałam,że przyjażń polega na tym ,że ja odzywam się do Ciebie a Ty do mnie.Spontanicznie...
że tęsknimy  za swoim kontaktem,Ty za moim ja za Twoim .Że lubimy siebie i swoje towarzystwo,Pamiętasz? Tak mi mówiłeś...
Że ja pocieszam Ciebie a Ty mnie,gdy jest potrzeba .
Czy kiedykolwiek Cie zawiodłam? A czy Ty kiedykolwiek nie przemilczałeś faktu  gdy cierpiałam? Czy pocieszyłeś gdy pisałam,że czuję się bardzo samotna? Żebrząc o jakąkolwiek Twoją reakcje ....Żebrząc o wsparcie przyjaciela...Milczałeś...
A mogłeś napisać choć sms ,przecież umiesz napisać ciepło gdy chcesz...Kiedyś pisałeś sam z własnej nie przymuszonej woli   i odpowiadałeś na moje smsy. A teraz mówisz,że nie lubisz pisać smsów?
Przyjażń to dużo więcej niż koleżeństwo.To wpuszczenie kogoś do najskrytszych zakamarków serca ,obnażenie się emocjonalne .To całkowite zaufanie...To nie byle co...
Czego Ty się boisz gdy Ci się zwierzam?? Mnie?? Przecież nie rościłam sobie nigdy praw do Twojego czasu,ani do Ciebie jako osoby.Chciałam być tylko Twoja przyjaciółka,siostra...Ale po co Ci kolejna jak już jedna masz?Mówiłeś ,że jestem Ci bliska i nasza przyjażń jest wyjątkowa.
A teraz jestem już nie potrzebna? Gdy było trudno wiedziałeś gdzie masz mój numer telefonu...wiedziałeś gdzie mieszkam i jak do mnie przyjechać...Teraz strata na mnie czasu,bo praca,bo żona,bo rodzina ,bo nowi znajomi ,a może już przyjaciele??...bo pęd życia....Ja nie będę czekać.
Nie będę konkurować o Twój czas z nimi wszystkimi...Nie mogę i nie chce konkurować z Bogiem o Twoje weekendy.
Ja się nie nabiorę na słowa ,że brak czasu ,już to słyszałam gdy tak mówiłeś o kimś innym.To była tylko wymówka.... I teraz jest to wymówka dla mnie.
I pytam Wszechmogącego,czemu ciągle mnie to spotyka? Ciągle ktoś mnie porzuca... Staję się nie widzialna jak lakmusowy papierek.