sobota, 27 sierpnia 2011

Dogoterapia

Mama siedzi na podłodze i rzuca kaczuszką i ma przy tym niezły ubaw.Nie ,nie bawi się z wnuczką, a z psem naszych kochanych. Mamy yorka pod opieką od wczoraj.Trochę się bałam jak to będzie,czy  będzie nocami piszczeć,czy szczekać.Na szczęście nic takiego się nie dzieje. To kochany piesek,bardzo grzeczniutki i mądry . Myślę,że będzie u nas do poniedziałkowego południa. Choć dziś troszkę się pobawił i tak w jego oczkach widać smutek.Ja nie mam u niego zbytnich względów,bo ani dobrych kasków mu z ręki nie daję ,ani pieszczot ni jak nie mogę mu ofiarować,on mi zresztą nie daje tej możliwości.Gdy chcę go pogłaskać ni jak nie mogę,bo on ciągle mnie liże. Bo to taka psia jest  lizawka .

czwartek, 25 sierpnia 2011

Trzymam kciuki

Dzisiejszy dzień nie był taki zły [w sensie psychicznym],był nawet śmiem twierdzić,bardzo dobry. Obudziłam się koło 10.00 ,choć miałam ochotę jeszcze pospać.Myślę,że nie jest w tym nic dziwnego,nie spalam w nocy od 2 do 5. Ból ucha był nieznośny. Nawet pochlipałam sobie do poduchy z bezradności i samotności i mi ulżyło.Wstałam z lekka głową.wszyscy w kolo wymęczeni przez upał mamy ponad 30 C,a ja zniosłam to wyjątkowo dobrze.Usiadłam i wróciłam do dawno odłożonej pracy.W końcu wróciły siły.To nawet paradoks ,bo się szprycuje kolejnym antybiotykiem.Chyba wszystkie włosy mi wylecą.Tracę je na potęgę.Jeśli jutro nie będzie wiać to w końcu wyjdę na długo oczekiwany przeze mnie spacer.Oby się udał.

środa, 24 sierpnia 2011

Ognisko

Jutro ma być ponad 30 C. Oj będę leżeć i czekać na wieczór.Siedzenie w taką gorączkę w domu w gorsecie jest uciążliwe. Nawet bardzo uciążliwe. 
Oj ktoś będzie miał fajną imprezkę w czwartek,ognicho i nie chodzi tu w cale o parówki na badylku ,a o ten ogień ,o pękające szczapy.Zapach ogniska,palonego drewna .Fajny nastrój .Wieczór na pewno będzie ciepły.Cieszę się,bo ta osoba zasługuję na dobrą zabawę,na luz.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Frustracja

Jestem rozgoryczona z każdym dniem więcej.Lato się kończy a ja znów w domu.Przez to cholerne zapalenie ucha utkwiłam 4 ścianach. A na dworze upał.Wiem, mam pewnie więcej szczęścia co niektórzy inni ON którzy nigdy nie wyszli z domu.Ale szczerze nie wiem jak ja sobie poradzę psychicznie jak w przyszłości nie będę mogla wyjść wcale.Teraz jeśli nie choruje wychodzę na spacery co drugi dzień[gdy pada niestety nie ,lub gdy choruje tez nie].Na ogół spacerujemy po 2 godzinki.Jestem Florci niezmiernie wdzięczna ,że poświęca mi swój wolny czas i wtedy jesteśmy razem o wiele dłużej.To nie jest tak ,że jestem niewdzięczna i marudzę,jestem stworzeniem stadnym lubiącym wolność i wiatr we włosach.Czuję się najlepiej po za domem pośród ludzi. Nie muszę ich znać ,ważne aby mnie otaczali.Niestety bliscy nie pomyślą,że można by mnie wyrwać z domu i miło ze mną spędzić  czas.Florcia się przejmuje mną i mama ,no i Sparrow też.
###############################################################
Dziś znów odpłynęłam myślami gdzieś daleko.Mama zasłoniła okna roletą,a ja mogłam uciec przed światem... Myślałam o romantycznej wycieczce nad ciepłe morze z ukochaną wyimaginowaną osobą...

sobota, 20 sierpnia 2011

Uczucie

Zauroczenie to piękne uczucie.Jeszcze niby  nie zakochanie a jednak jakby tak.Te motylki w brzuchu,ciągła ekscytacja i radość.Świat wydaje się bardziej  kolorowy. Człowiek  po prostu świergocze,odżywa.
Cudnie jest kiedy ta druga strona jest i nami trochę zachwycona. Gdy można się poprzytulać,potrzymać za rękę ,podarować pocałunek.
Gdy ktoś bliski się ze mną dzieli swoimi radościami w uczuciu , cieszy mnie to zaufanie jakim mnie obdarza.Chęć dzielenia się ze mną swoimi radościami . I naprawdę choć mnie to cieszy ,to moja głowa ; nie moje serce reaguje.I nic na to nie poradzę,szklą mi się o czy.Bo tęskno mi za tym uczuciem.Świadomość tej pustki ,że nigdy ... nie da się z niczym porównać...
Zapewne idealizuje miłość.Jestem romantyczką i ta piosenka mówi pięknie o miłości miedzy dwojgiem ludzi.Bez wulgaryzmów ,które w tych czasach tak obdzierają miłość z godności ,oszpecając ją.

piątek, 19 sierpnia 2011

Choroba

Straszną mamy pogodę,wieje potwornie a jeszcze kilka godzin temu było nieznośna duchota.
Nie lubię gdy jest duszno i nie mal można te gęste powietrze kroić nożem.
Jednak ta pogoda też nie jest za fajna,choć w tej chwili jest mi w zasadzie obojętne jak jest.
Dopadło mnie ostre zapalenie ucha.Boli momentami bardzo,a tych momentów jest dużo.Spuchła  mi lewa część twarzy,każdy dotyk boli,czesanie włosów boli,żucie jedzenia powoduje ból.
Ale co nas nie zabije to nas wzmocni. Jeśli boli za bardzo biotę coś na ból,ale zazwyczaj staram się bez tego. 
W zasadzie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.Wróciłam do książek,które przerwałam czytać .I tak więc dokończyłam 5 czy 6 ostatnich rozdziałów ,,12 oddechów na minutę ''J.Świtaja. Polecam wszystkim tą lekturę.Jest to autobiografia o zmaganiu się człowieka sparaliżowanego z prozą codziennego  życia.
A druga książka,to fantastyczne wspomnienia Pani Hanny Zborowskiej z Kobuszewskich.Książka niezwykle zabawna i momentami wzruszająca.Opowiadająca nie tylko o dzieciństwie,ale także o czasach II wojny światowej.Wszystko opisane w lekkiej nie przytłaczającej formie. 
Teraz wezmę i '' łyknę'' biografię Beaty Pawlikowskiej.

sobota, 13 sierpnia 2011

Okrucieństwa rzeczywistości

Nasze wyobrażenie czasem  bywa tak odmienne od rzeczywistości. Dwa wpisy temu wspominałam o sukience.Kupiłam i byłam szczęśliwa do momentu jej założenia.Dokładnie pisząc ,mam ja właśnie na sobie,pierwszy i ostatni raz.Dlaczego? Nie wyglądam w niej dobrze.Nie mam zwiewnej i delikatnej kobiecej figury ,którą tak bardzo chciałabym mieć.Moje ciało bardzo  dokładnie skrywa zbroja,mój ciężki i obły  gorset.Jestem jedna prostą bryłą . W tej  sukience czuję się jak osoba ,która na siłę chce się stać podlotkiem.  Wyglądam w niej jak przedszkolanka z amerykańskich komedii.Czuję się dziwacznie,śmiesznie. I jest mi smutno. :(
Chciałam wyglądać kobieco i chciałam tak się poczuć.Wiem ,że aby tak się czuć nie jest do tego potrzebny strój.Ale by poczuć się kobietą czasem potrzebna jest  druga bliska osoba ,która pomoże  nam  ją odnaleźć w sobie i pomoże nam ją zobaczyć i uwierzyć...
Ja jestem zawieszona w czasoprzestrzeni ,ni to kobieta ,ni to dziewczyna.Kim właściwie jestem? Lata lecą i co roku numerki na torcie się zmieniają.W lustrze nastoletnia twarz [to nie moja opinia a innych]...Smutno mi. Do chrzanu.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Dreams

Marzycie czasem?Stwarzacie sobie obraz  waszego zupełnie innego życia?Tworzycie marzenia fabularne?
Ja czasem potrafię się zatracić, gdy dopadnie mnie melancholia,choćby  w taka pogodę jak dziś . To czasem ucieczka od codzienności,od szarości dnia, od problemów .Kiedy dopada mnie osłabienie ciała, a na necie brak czegoś co by przyciągało uwagę, a do książki ma się ciężka głowę ; zostają marzenia. Włączam muzykę i ,,odpływam''.
I gdy tak marzę jestem podróżniczka, która przemierza na piechotę  kontynenty z grupa zapaleńców , mieszkanką UK ,która pracuje w galerii sztuki i tworzy gigantyczne obrazy...
Kiedy zaczęłam uciekać od rzeczywistości ,do tego iluzorycznego świata? Myślę,że w tedy gdy zaczęłam dużo chorować i dużo spędzałam czasu w łóżku ,w szpitalach. Czasem by nie myśleć o bólu ,o miejscu i stanie w jakim się znajdowałam, snuło się marzenia. I snuję je czasem nadal.

sobota, 6 sierpnia 2011

Życie cudem jest

Czym jest radość?Poczucie szczęścia?To uczucie ogarnia mnie od stóp do głów,mam poczucie ,że mogę latać,mam poczucie przestrzeni ,wiatru we włosach ,lekkiego powietrza w płucach.Wiem,że dla wielu ludzi ,rzeczy które sprawiają we mnie takie poczucie jest banałem,ale dla mnie to bardzo wiele.Przyjaźń to najpiękniejsza sprawa jaka może człowieka spotkać.
Wczoraj Florcia prawie mnie porwała ,z początku nie wiedziałam gdzie.Lubię niespodzianki,nigdy nic nie robiłam spontanicznie .Zawsze wszystko u mnie się planuje,tak musi być z powodu wielu moich uciążliwych dolegliwości zdrowotnych. Zmusiło mnie po prostu życie do tego. 
No i porwanie nastąpiło o godzinie 15.W samochodzie jechałyśmy tylko my dwie,zrobiło mi się tak miło,.Luz blus. Po 50 minutach drogi dojechałyśmy do celu.
Sparrow nie spodziewał się mojej wizyty.Jeszcze nigdy u niego w domu nie byłam. Miałam malusieńki stres.Sama nie wiem czemu,nigdy nie byłam niespodzianką dla nikogo.To było dziwne uczucie ,radość wymieszana z niepewnością. 
I znów było jak dawniej,śmiech ,żarty i w tym wszystkim muzyka.Muzyka na żywo ,lubię czy to improwizowaną czy to profesjonalną .Sparrow ma talent ,szkoda,że go marnuje.Jest zbyt skromny i bagatelizuje swoje zdolności. Po 18 poszliśmy na  rynek by posłuchać koncertu bluesowego. Przyznam się nie bardzo przypadł mi ten zespół; wokalista śpiewał zbyt leniwie i trochę mnie męczyło jego flegmatyczne brzmienie głosu. Poszliśmy więc na ul.Młyńską. Piękna to ulica.Zakochałam się w niej od drugiego wejrzenia.Po pierwszym , zainteresowała mnie  i  spodobała. Po drugiej wizycie już skradła moje serce. 
Pięknie odrestaurowane ulice ,mostki.Niebanalna architektura przestrzenna. Jest tam pięknie.
Powrót do domu nastąpił o 21 coś.Szczerze ,nie chciało mi się wracać do domu,było mi tak dobrze z Florcią i Sparrowem . W domu byłyśmy po 22. 
Moja biedna mamusia się zamartwiała ,bo gdy nie wróciłam około 21 zaczęła snuć straszne wizje,że leżymy w rowie ,albo nadziane na drzewo.A my dobrze się bawiłyśmy i  nie zadzwoniłyśmy.Po prostu ,czas nam się gdzieś zgubił. A w ogóle zapominałam telefonu. 

czwartek, 4 sierpnia 2011

Absurdalne zachcianki potrafia uszczęśliwiać

Wczoraj będąc na spacerze z Florcią zahaczyłyśmy o dwa sklepy z ciuchami.Lubię je odwiedzać ,bo mają tam sensowne ubrania.Niestety większość nie dla mnie .Po oglądałyśmy i wyszłyśmy .Mi wpadła w oko pewna sukienka,letnia w kolorze czekolady.Dziś opowiadałam mamie o niej i przyznam się,że miałam na nią ochotę.
To czysty absurd i głupota,bo przy mojej figurze lub raczej przy jej braku nie ładnie mi jest w sukienkach.
Jednak ta kiecka tak mi się spodobała ,że pomyślałam sobie ,że mogłabym w niej choćby spać. 
Mama poszła na zakupy ,chciała kupić sobie tunikę; zresztą  zachęcona przeze mnie. Więc poszła. A gdy wróciła oprócz tuniki przyniosła sukienkę! Wariactwo! Kompletne wariactwo!Dosłownie.Na szczęście sukienka z przeceny.Kosztowała tylko 19 zł,więc to nie majątek .
Gdybym miała figurę ,gdybym nie nosiła topornego gorsetu ,który powoduje brak tali .Mogłabym fajnie wyglądać w tej sukience.Założyłabym do leginsów. Fajny byłby zestaw.

Chirurgia estetyczna

Oglądałam wczoraj program o operacjach plastycznych i ich nieudanych skutkach.
W programie była mowa jak to kobiety bagatelizują takie operacje.Wiele z nich traktuje je jak blachy zabieg kosmetyczny ,nie martwiąc się wcale ewentualnymi powikłaniami,które mogą wystąpić 10 dni po operacji.Kobiety jeżdżą na operacje plastyczne do krajów ,które powinny wzbudzać w nich wątpliwości i obawy co do profesjonalizmu wykonywania takich zabiegów. Kuszą ich niebywale , nieprzyzwoicie niskie ceny.
To przecież poważna ingerencja w ciało i organizm człowieka .
Jedna z młodych bohaterek programu ,choć nie potrzebowała odsysania tłuszczu [miała naprawdę plaski brzuch] poddała się mimo to operacji.Lekarz uprzedzał,ze może się jej skóra na brzuchu pomarszczyć. Więc na pytanie reporterki ,co będzie jeśli pójdzie coś nie tak,dziewczyna odpowiedziała,że chirurg jaj najwyżej z powrotem wpuści ten tłuszcz do brzucha. Ta niewiedza przeraża... Najdziwniejsze,że tą dziewczynę nie interesował i nie był najważniejszy ostateczny efekt tej operacji , ważna był sam zabieg.
Operacje plastyczne stały się modne .Poddanie się skalpelowi jesteś cool. Mam nadzieję ,że ta wątpliwa moda do nas nie dotrze. Albo przynajmniej nie z takim obłędem jak to w krajach latynoskich ,gdzie operują się notorycznie nastolatki w bardzo młodym wieku  i w USA ,gdzie kult ciała zaczyna być niebezpieczny dla zdrowia psychicznego.
Nie jestem przeciwna chirurgi plastycznej , jeśli naprawdę jest uzasadniony powód takiej operacji .Wiele kobiet pomniejsza biusty,które uprzykrzają im życie ,lub powiększają go, gdy kobieta czuje się nieatrakcyjna i niekobieca z powodu  w pewnym sensie jego braku.
Gdyby przy mojej chorobie -zaniku mięśni nie byłoby to nie niemożliwe ,nie byłoby to takie bolesne , nie byłoby to takie ryzykowne i drogie ,sama bym się na coś takiego zdecydowała.
Na pewno podniosłoby to moją pewność siebie ,czułabym się lepiej ze swoim ciałem. A tak po za tym, żałuję ,że nigdy moja mama nie myślała żeby poddać mnie operacji kręgosłupa... rozumiem ją jednak ,że się bała.

środa, 3 sierpnia 2011

Nijakość

Nie wiem co ze mną jest,  po powrocie z turnusu nie mogę jakoś się odnaleźć.Ciężko mi dojść do siebie .Zaczynam podejrzewać depresję...Nie mam  sił ,gdy ktoś do mnie mówi muszę skupiać się momentami bardziej ,bo jakby do mnie to nie dochodzi.Mało mówię i jestem taka cicha.
A przecież jest z czego się cieszyć. Tyle dobrych zdarzeń jest w moim życiu . Praca czeka; zobowiązania czekają. Mam nadzieję,że to przejściowe.Ale martwię się tym troszeczkę.