niedziela, 19 stycznia 2014

Rozmowy niekontrolowane II

Ja
-co tak myślisz Maripsa?
- wiesz brak mi go...
I myśle by wyjechać,jak najdalej...
ale uświadomiłam sobie ,że im dalej od niego  wyjadę,to będę bliżej niego...
ja
-hmm...jak na kimś nam zależy trudno jest tego kogoś wyrzucić i z serca a tym bardziej głowy
Mariposa
- Miłość jest jak  przyprawy na straganach w Maroko,kolorowe ,pełne  ciepłych barw ,
jednak zaskakujące w smaku.Czasem  gorzkie i kwaśne ,ostre i slodkie.Zapachy uwodzą, omamiają,
drażnią,koją, uspokajają ... cieszą...
Heecha ja trafiam na te coraz bardziej gorzkie i kwaśne smaki...choć barwy są z pozoru zachęcające.
Ja
-no to gdzie uciekasz?
Mariposa
Do pracy :-)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Urodziny cz.2

Tak,tak,miałam w sumie 2 imprezy urodzinowe.Wyszło zupełnie przypadkiem.W niedzile 5 stycznia ,nie mogłam zorganizować urodzin tak jak chciałam z kilku powodów , tak więc  odwołałam. Jednak chciałam by przyjaciółka przyszła ze swoim nażyczonym. Wymyśliłam,że fajnie będzie jak przyjedzie mój brat z żoną . Po prostu będzie weselej. Zupełnie za to niespodziewałam się wizyty Sparrow-a. Szczena mi opadła jak go w dzwiach zobaczyłam... Wchodzi i składa mi życzenia .To było bardzo miłe i trochę się już za nim stęskniłam , bo miesiąc go nie widziałam.Było bardzo miło i wesoło... Urodzin miałam nie wyprawiać,jednak mama stwierdziła,że w sobotę na 11 chce bym sobie zaprosiła przyjaciół. No to ja na to jak na lato. I tak się stało. Wszyscy dopisali oprócz Sparrow-a . Tym razem nie mógł,szkoda . Jednak imprezka się udała,bo po pierwsze ,goście się szybko nie ulotnili. Było śmiechu co niemiara ,ale myślę,ze to też zasługa pysznej naleweczki od E. Trzymałam ją na lepsze czasy żoładka,ale im mijały miesiące tym gorzej z nim było . Pozniej zapomiałam,że ona sobie tam stoi  na pułeczce i taka to historia pewnej naleweczki.
Więc malutka buteleczka naleweczki się rozlała po naparstkach ,ale to jakoś rozlużniło atmosferę .Było ekstra. Już nie mogę doczekać się następnego spotkania  ,tym razem może spotkamy się na gry. Dostałam na urodziny eurobizness od koleżanki. Są chętni do gry,co mnie cieszy.

piątek, 10 stycznia 2014

Urodziny

Jest kilka minut po ups 1.00 więc już po moich urodzinach... Z jednej strony lubię urodziny,bo to okazja na spotkanie się z przyjaciółmi,jednak z drugiej strony to przerażające,że tyle czasu już upłyneło.Czas tak szybko gna... Co osiągnełam? Jakie sukcesy ?...Hmm ,niewiele. Bardzo niewiele...Największy mój sukces to zilustrowanie książki.Jak ja zniknę, moje ilustracje w książce zostaną dlugo po mnie. Kilka wystaw w moim miescie i tyle ....A tak niedawno miałam 27 lat.Teraz mam... kobiety nie pyta sie o wiek,wiec przemilczę.
Dostałam dziś zaskakujący prezent.Bukiet 5ciu czrwonych róż od mojego przemiłego pielęgniarza,totalnie mnie tym zaskoczył .Zdębiałam. To było niezmiernie miłe. Miło jest dostać kwiaty od mężczyzny.
I jeszcze dostałam na wypróbowanie ruter z wi-fi do poniedziałku,co też było miłym gestem. Dzięki temu mogę pobawić się i zaznajomić  z moim tabletem.






piątek, 3 stycznia 2014

Pieprzyć

Nowy rok nie zaczoł się dla mnie z nowymi nadziejami...optymizmem i z tym wszystkim z czym powinien. Liczyłam choć na to, że z piękną ozdobną szklaną lampką soku[zamiast wina] usiądę do świątecznego stołu ze świeczkami ,choinką itp i będę mogła smutno bo smutno odczuć ,sama nie wiem w sumie co.Coś pozytywnego.Zamiast tego miałam zamkniety dostep do dziennego pokoju.Więc pełna goryczy złości i żalu przywitałam nowy rok...głównie przy komputerze.Nie włączałam koncertów w tv, by jeszcze bardziej nie pogrążać się w rozpaczy. O 24 wyszłam na balkon wypatrywałam tego co znam od zawsze,jedynej rozrywki tego wieczoru,jednak nie cieszyło mnie to wcale ,bo z nerwów mój żołądek zastrajkował. Właściwie nawet się cieszę,bo ten wewnętrzny ból wydostał się ze mnie i czułam autentyczny bół fizyczny...Ten stan negatywnych emocji trwa do dziś,nie umiem się tego pozbyć...
Bolą mnie różne sprawy,mój telefon nie był tak milczący nigdy w sylwestra [i po nim] ... było zaledwie kilka  smsów. Gdybym ja nie napisala smsa to chyba żadne z nich by samo z siebie nie napisało.A on wogóle niczego mi nie życzył.Tylko po świętach glupi sms,bardzo zdawkowy...Co u mnie ,czy przetrwałam swięta...odpisałam i głucho do dziś. I tak to jest,wszystkie deklaracje typu ,jak sie zakocham to nie zapomne o przyjaciołach nic nie znacza. Z jednej strony to rozumiem,bo jak ktoś czeka długo na miłość to póżniej świata za nia nie widzi ,ale ja tak strasznie potrzebowałam ,by ktoś zatęsknił za mną.I mimo ,że ja tęsknie nie piszę.Bo to głównie zawsze ja sie odzywam... Boli cholernie... W życiu tak się w myślach nie naklełam,nie na kogoś,na zasrane życie,na swoją zasraną wrażliwość... Kur... mam tego dość !

środa, 1 stycznia 2014

Tytanic

Mój Tytanic tonie,a ja siedzę zamknieta gdzieś pod pokładem . Bez możliwości wydostania się.Już się nie szarpie ,choć serce tak bardzo boli...