piątek, 17 marca 2017

Ciuszek-niby nic

Nie było mnie tu 6 miesięcy....
Chciałam napisać o moim ostatnim istotnym zakupie. O bluzeczce , T-shircie.
A cóż w niej takiego wyjątkowego?
To w pewnym sensie symbol wolności , maleńki triumf 
zwykła radość...
Zawsze chciałam mieć bluzeczkę , która spada z ramienia ,ale ani nie miałam okazji takiej kupić by fason pasował ani nie miałam wsparcia ,bo jakoś trudno było i wyjść z nieśmiałości i niepewności .
Zawsze podobały mi się kobiety  w takich bluzeczkach , bo to takie kobiece i seksi . A w upalne dni są zwyczajnie praktyczne. A teraz nastała moda na fason typu ,,carmen''
Tylko szkopuł w tym ,że ja mam SMA  i przykurcz ramion...i jeszcze gorset ...i zastanawiałam się co kupić by fajnie leżało i kamuflowało co trzeba . ...bo na modelkach w sklepach internetowych wszystko wygląda pięknie.
Jednak gdy zobaczyłam pewną Amerykankę w takich bluzkach z odkrytym ramieniem , która jest o wiele szczuplejsza ode mnie a wygląda ładnie ,więc i ja mogę ładnie.
Choć bardziej siebie przekonuję niż tak myślę .Zawsze wydaje mi się ,że innym wyglądają lepiej...
W każdym razie udało mi się z pomocą funfla kupić bluzkę ; poszedł do galerii z telefonem a w telefonie z linkiem do modelu ubrania  i mi kupił , to i tamto  . To takie zaoczne zakupy  .
Czuję  się w niej fajnie a wyglądam jeszcze  lepiej ,serio super.  I nawet nie obchodzi mnie dezaprobata  mamy. Te jej milczenie z nadąsaną miną . Chociaż nad tym panuję , nad tym co noszę i  to co chcę mieć na sobie .
To nie dużo , ale chociaż coś .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz