Nawet skorzystałam z leżaczka koleżanki...
niedziela, 29 września 2013
Sierpniowy wspominek
Jak ten czas mija szybciutko. Chciałam opisać trochę o moi pobycie u koleżanki .Wiem,że teraz nie wyjdzie to tak ładnie,bo emocje już opadły,choć wspomnienia są nadal miłe i uśmiecham się do siebie gdy myślę o tamtym dniu. Koleżanka A. mieszka blisko ,jakieś 15 może 10 min jazdy samochodem od mojego miejsca zamieszkania . Jednak moja mama nie kieruje samochodem ,a prosić tatę koleżanki by po nas przyjechał było dla mej mamy krępujące.Więc pomysł odwiedzenia A. zawsze rozpływał się w obowiązkach dnia codziennego. Jednak od kiedy G. chodzi regularnie do A. jakoś łatwiej było się umówić. G. była tym łącznikiem .Cieszę się,że jednak udało się nam spotkać, A . tak pięknie mieszka,w tak pięknym otoczeniu drzew,sosen ,po prostu zieleni. Takie otoczenie bardzo odpręża . Cudnie... Pojechałyśmy w trójkę,same kobietki ,było bardzo sympatycznie ; rozmowy ,ognisko ,śmiechy ...i kura.Tak tak,terapeutyczne głaskanie kury...
niedziela, 15 września 2013
Ja biegam
Tu i tam,no bo kiedy jak nie teraz? Puki możemy,puki mamy czas ,puki pogoda I zdrowie dopisuje.Wczoraj zaskoczyła mnie aura,było ciepło... może to nie koniec przyjemnych spacerów,tudzież wypadów?
W ubiegły weekend ,w sobotę miałam pojechać z przyjacielem na impreze plenerową,z muzyką na żywo i fontannami stworzonymi na Brdzie.Niestety pokonał mnie stres i ból żołądka.Jak wiadomo wywarło to na mnie negatywny wydzwięk ,na szczęście przyjaciółka wyrwała mnie z dołka i zabrała na wycieczkę,a właściwie spacer za miasto.
A wczoraj zorganizowałam swoją pierwszą domówkę. I to nie u siebie w domu. Czyżbym miała talenty organizacyjne? Każdy z nas przywiózł ze sobą jakieś żarełko. A P. użyczył nam mieszkanka i swojego towarzystwa. Część gości niestety była krótko a dwoje niestety wcale nie dotarło.My i tak potrafiliśmy cieszyć się swoim towarzystwem i było sporo śmichów chichów przy kładzeniu mnie na kanapę przez P. Jako pan domu czynił te wątpliwe honory . Ja jak to ja zawsze muszę ,,zaliczyć'' każde łóżko. Bo jak Heecha zje coś nie ma zmiłuj ,lepiej się położyć.Żołądek musi odpocząć w pozycji horyzontalnej jakiś czas. I tak też czynię.P . ma madejowe łoże ,ani trochę nie miękciejsze od podłogi. Jak on na tym śpi?
I znów czas było się rozstać...i wrócić do szarej ,ostatnio stresującej i nie wróżącej dobrze rzeczywistości... jeśli mojej mamy zdrowie pozwoli zabiorę się do pracy i postaram się za dużo nie rozmyślać...
W ubiegły weekend ,w sobotę miałam pojechać z przyjacielem na impreze plenerową,z muzyką na żywo i fontannami stworzonymi na Brdzie.Niestety pokonał mnie stres i ból żołądka.Jak wiadomo wywarło to na mnie negatywny wydzwięk ,na szczęście przyjaciółka wyrwała mnie z dołka i zabrała na wycieczkę,a właściwie spacer za miasto.
A wczoraj zorganizowałam swoją pierwszą domówkę. I to nie u siebie w domu. Czyżbym miała talenty organizacyjne? Każdy z nas przywiózł ze sobą jakieś żarełko. A P. użyczył nam mieszkanka i swojego towarzystwa. Część gości niestety była krótko a dwoje niestety wcale nie dotarło.My i tak potrafiliśmy cieszyć się swoim towarzystwem i było sporo śmichów chichów przy kładzeniu mnie na kanapę przez P. Jako pan domu czynił te wątpliwe honory . Ja jak to ja zawsze muszę ,,zaliczyć'' każde łóżko. Bo jak Heecha zje coś nie ma zmiłuj ,lepiej się położyć.Żołądek musi odpocząć w pozycji horyzontalnej jakiś czas. I tak też czynię.P . ma madejowe łoże ,ani trochę nie miękciejsze od podłogi. Jak on na tym śpi?
I znów czas było się rozstać...i wrócić do szarej ,ostatnio stresującej i nie wróżącej dobrze rzeczywistości... jeśli mojej mamy zdrowie pozwoli zabiorę się do pracy i postaram się za dużo nie rozmyślać...
niedziela, 1 września 2013
Ukradzione
Ukradzione od blogowej znajomej z jej bloga.Mam nadzieję,że nie będzie miała nic przeciw.Bardzo podoba mi się ten tekst.
Powiedz jej ,że ją uwielbiasz .Powtarzaj,że ci na niej zależy .Kiedy jest smutna przytul ją mocno do siebie.
Wyróżniaj ją wśród innych dziewczyn .Podnoś gilgotając ją i siłując się [dodam od siebie ,że wystarczy tylko żartować ] .Baw się jej włosami . Mów jej dowcipy. Przynoś jej kwiatki tak po prostu.Trzymaj jej rękę... po prostu trzymaj .
W nocy rzucaj kamykiem w jej okno .Pozwól jej zasypiać w Twoich ramionach .Pozwól jej się na ciebie złościć. Mów jej ,że pięknie wygląda . Kiedy jest smutna zostań przy niej .Nawet jeśli nic nie mówi ,
popatrz jej w oczy i się uśmiechnij . Całuj ją po szyi . Tańcz z nią nawet bez muzyki . Całuj się z nią
w czasie deszczu ...kiedy się w niej zakochasz...
Ładne słowa wymyślone przez beznadziejnego romantyka....
Powiedz jej ,że ją uwielbiasz .Powtarzaj,że ci na niej zależy .Kiedy jest smutna przytul ją mocno do siebie.
Wyróżniaj ją wśród innych dziewczyn .Podnoś gilgotając ją i siłując się [dodam od siebie ,że wystarczy tylko żartować ] .Baw się jej włosami . Mów jej dowcipy. Przynoś jej kwiatki tak po prostu.Trzymaj jej rękę... po prostu trzymaj .
W nocy rzucaj kamykiem w jej okno .Pozwól jej zasypiać w Twoich ramionach .Pozwól jej się na ciebie złościć. Mów jej ,że pięknie wygląda . Kiedy jest smutna zostań przy niej .Nawet jeśli nic nie mówi ,
popatrz jej w oczy i się uśmiechnij . Całuj ją po szyi . Tańcz z nią nawet bez muzyki . Całuj się z nią
w czasie deszczu ...kiedy się w niej zakochasz...
Ładne słowa wymyślone przez beznadziejnego romantyka....
wtorek, 27 sierpnia 2013
Gorzko-słodkie życie
W poniedziałek spotkało mnie coś wrednego i coś miłego.Już bardzo dawno nie traktowano mnie przedmiotowo.Zawsze takie zdarzenia wytrącają mnie z równowagi,po prostu jestem wściekła.Weszłam [czyt wiechałam] do sklepu z pamiątkami.Jest to sklepik na moim osiedlu.Bardzo go lubię,jedyny mankament jaki ma to to ,że jest bardzo wąski .Na końcu sklepu jest miejsce na pamiatki i tam zawsze podjeżdzam.Aby wyjechać muszę w miejscu się odwrócić i wyjść ze sklepu.Tym razem nie miałam takiej możliwości ,bo podłoga była nieco zastawiona towarem .Więc wycofałam się wózkiem tyłem i zaczęłam obracać się w pierszej części sklepu,gdzie jest bardzo wąsko.Jednak aby to zrobić moja mama poprosiła jedną panią [klientkę] przy ladzie by się nachwileczkę przesunęła. Nie chciałam jej potrącic czy coś.No i pani wielce oburzona mówi ,,gdzie z tym wózkiem'' Zawrzało we mnie. Powiedziałam,że jestem człowiekiem i że też mam prawo tu być.A ona z pogardą ,,no oczywiscie'' .Nie chcac blokować sklepu wyjechałam.Gdy do niego wchodziłam nie było nikogo a zaraz po moim wejściu zaroiło się 4ma klientami w tym dziecko na rowerku.Mówię do mamy ,że ona przecież też może jutro znaleść się na wózku i ciekawe czy chciałaby być tak traktowana.Moja mama będąc też poddenerwowana wróciła się i to właśnie jej powiedziała.
Podobno przeprosiła i przytaknęła,że faktycznie żle się zachowała. Nietkórzy tak się śpieszą,czują się tak ważni ,najważniejsi ,że jak zabierzę się z ich życia choćby minutę lub dwie,to czują wielką krzywdę.I strzelają focha... Takich jak ja nie postrzegają jako pełnoprawnych ludzi ,postrzegają za to tylko wózek,sprzęt rzecz. I odbierają nam prawo do bycia istnienia. Zapominając,że nie daj Boże jutro ktoś z ich bliskiego otoczenia może jutro znaleść się w podobne sytuacji jak ja...
Ale co tam wyszłam i poszłam dalej.W duchu mając nadzieję na spotkanie Kasik.No i się spotkaliśmy.Umowiłyśmy się na po południową kawę.Rozmowa nam się rozkręciła i nie chciało nam się rozstawać.Ale spać było trzeba iść i rostałyśmy się o 23.30 .
Cieszę się ogromnie z tego naszego spotkania,że się udało .Często myślałam o Kasi wspominałam z sentymentem naszą przyjażń, ten czas spędzany w trójkę, ja Kasia i moja siostra.Pamietam jakby to było dziś,gdy Kasia pierwszy raz przyszła z moją siostra do naszego domu i jak byłam zazdrosna ,że mnie moja siostra nie zawołała by przedstawić mi swoją nową koleżankę...Drogi nam się rozeszły na bardzo długie lata,ale mam nadzieję,że teraz będziemy utrzymywać kontakt .
Podobno przeprosiła i przytaknęła,że faktycznie żle się zachowała. Nietkórzy tak się śpieszą,czują się tak ważni ,najważniejsi ,że jak zabierzę się z ich życia choćby minutę lub dwie,to czują wielką krzywdę.I strzelają focha... Takich jak ja nie postrzegają jako pełnoprawnych ludzi ,postrzegają za to tylko wózek,sprzęt rzecz. I odbierają nam prawo do bycia istnienia. Zapominając,że nie daj Boże jutro ktoś z ich bliskiego otoczenia może jutro znaleść się w podobne sytuacji jak ja...
Ale co tam wyszłam i poszłam dalej.W duchu mając nadzieję na spotkanie Kasik.No i się spotkaliśmy.Umowiłyśmy się na po południową kawę.Rozmowa nam się rozkręciła i nie chciało nam się rozstawać.Ale spać było trzeba iść i rostałyśmy się o 23.30 .
Cieszę się ogromnie z tego naszego spotkania,że się udało .Często myślałam o Kasi wspominałam z sentymentem naszą przyjażń, ten czas spędzany w trójkę, ja Kasia i moja siostra.Pamietam jakby to było dziś,gdy Kasia pierwszy raz przyszła z moją siostra do naszego domu i jak byłam zazdrosna ,że mnie moja siostra nie zawołała by przedstawić mi swoją nową koleżankę...Drogi nam się rozeszły na bardzo długie lata,ale mam nadzieję,że teraz będziemy utrzymywać kontakt .
sobota, 24 sierpnia 2013
I po burzy słońce
Nie tak dawno jedna osoba zaproponowała mi wycieczkę za miasto.Przyznam się,że było to dla mnie zaskoczeniem,ogromnie miłym.. Z A. lubimy się, żartujemy, ale nigdy bym nie pomyślała,że zechce mnie wytaśtać z domu. To było bardzo miłe...Choć troszkę się stresowałam ,mój pulsoksymetr zwariował i pikał i serducho mi waliło. Tak to jest gdy robię coś pierwszy raz.A to był mój pierwszy wypad z A.
Tęskniłam za Bydgoszczą,tak dawno w niej nie byłam. Poszłyśmy do plastyczno-kraftowego sklepu na Długiej.Zakochałam się w nim.Jest tam wszystkiego po trochu,myślę,że każdy znajdzie coś dla siebie.Ja znalazłam. Póżniej powędrowałyśmy na Niedzwiedzią do ,,Katarynki'' Pierwotnie nie miałam w planach nic konsumować, tylko być dla towarzystwa ,jednak czekając z A na jej danie zgłodniałam.Poczułam ssanie w dołku. Uczknęłam koleżance z talerza 6 kluseczek ze szpinakiem.Były pyszne.Teraz takie robię sobie w domu...a jako dziecko nie cierpiałam tej zieleniny. Obydwie zadowolone i najedzone poszłyśmy spacerkiem wzdłuż Brdy na ulicy Młyńskiej. Pogoda zaczęła się chmurzyć i była grożba ulewy. Po zapakowaniu się w samochód leciuteńko pokropiło.Czekało na nas najlepsze,spotkanko u moich przyjaciół tak dawno przeze mnie niewidzianych .Gdy weszliśmy do domu i ledwie się rozebrałyśmy okazało się ,że na dworze leje... Czas spędziłyśmy miło .Tak lubię,na pogaduchach. O 20.30 było trzeba się zbierać ,ubrać w bluze i wyjść.A tak było miło... Wróciłam do domciu o 21.30 Poza domem byłam 7 i pół godziny.
Następna imprezka czeka mnie u G. pod koniec tygodnia .Będziemy świętować zdobycie przez nią tytułu magistra.A tym czasem będę trzymać ciukole.
Moje wcześniejsze dylematy odeszły.Było żle naprawdę i coś pękło,puściło .Otrząsnęłam się,po burzy i sztormie nastał cichy czas.Jestem teraz jak spokojna łódeczka ,która spokojnie sobie dryfuje po spokojnych morskich wodach.Już ,na ten czas mnie nie szarpie. Już się nie ścierają ze sobą moje dwie tak skrajne cechy jak romantyczna natura i mocne i racjonalne stąpanie po ziemi. Czy to w ogóle możliwe by mnieć te dwie cechy? A możliwe. Czasem tworzy to mieszankę wybuchową.
Tęskniłam za Bydgoszczą,tak dawno w niej nie byłam. Poszłyśmy do plastyczno-kraftowego sklepu na Długiej.Zakochałam się w nim.Jest tam wszystkiego po trochu,myślę,że każdy znajdzie coś dla siebie.Ja znalazłam. Póżniej powędrowałyśmy na Niedzwiedzią do ,,Katarynki'' Pierwotnie nie miałam w planach nic konsumować, tylko być dla towarzystwa ,jednak czekając z A na jej danie zgłodniałam.Poczułam ssanie w dołku. Uczknęłam koleżance z talerza 6 kluseczek ze szpinakiem.Były pyszne.Teraz takie robię sobie w domu...a jako dziecko nie cierpiałam tej zieleniny. Obydwie zadowolone i najedzone poszłyśmy spacerkiem wzdłuż Brdy na ulicy Młyńskiej. Pogoda zaczęła się chmurzyć i była grożba ulewy. Po zapakowaniu się w samochód leciuteńko pokropiło.Czekało na nas najlepsze,spotkanko u moich przyjaciół tak dawno przeze mnie niewidzianych .Gdy weszliśmy do domu i ledwie się rozebrałyśmy okazało się ,że na dworze leje... Czas spędziłyśmy miło .Tak lubię,na pogaduchach. O 20.30 było trzeba się zbierać ,ubrać w bluze i wyjść.A tak było miło... Wróciłam do domciu o 21.30 Poza domem byłam 7 i pół godziny.
Następna imprezka czeka mnie u G. pod koniec tygodnia .Będziemy świętować zdobycie przez nią tytułu magistra.A tym czasem będę trzymać ciukole.
Moje wcześniejsze dylematy odeszły.Było żle naprawdę i coś pękło,puściło .Otrząsnęłam się,po burzy i sztormie nastał cichy czas.Jestem teraz jak spokojna łódeczka ,która spokojnie sobie dryfuje po spokojnych morskich wodach.Już ,na ten czas mnie nie szarpie. Już się nie ścierają ze sobą moje dwie tak skrajne cechy jak romantyczna natura i mocne i racjonalne stąpanie po ziemi. Czy to w ogóle możliwe by mnieć te dwie cechy? A możliwe. Czasem tworzy to mieszankę wybuchową.
środa, 14 sierpnia 2013
Kamień na sercu
Oddam głupotę,ktoś chce ? Teraz tylko muszę sobie ją wybaczyć,to tylko i wyłącznie ja psuję sobie swoje życie.Oczywiście gdy choruję nie ze swojej winy ,to jest siła wyższa ale teraz ? Jak mogłam dopuścić do tego do czego dopuściłam?!!...Muszę wreszcie dorosnąć w wziąść odpowiedzialność chociaż za swoje zdrowie. To musi mnie otrzeżwić.Muszę,siebie zmienić na taką osobę z której mogłabym być dumna,bo teraz to mi bardzo wstyd,jeszcze nigdy tak żle się nie czułam i tak się nie wstydziłam... Tyle życiu brałam antybiotyków ze zapomiałam jak są niebezpieczne i to nie jest panaceum na wszystko, od tak sobie wezmę i będzie git.Zaprogramowałam się.Już zapomiałam jak cudne było to pół roku bez chorób bez antybiotyków ? Zapominam tak szybko o bólu i skutkach ubocznych.Tak nie może być ! Już nie!
Tylko z powodu G. tak mi strasznie przykro i żle ,bo nie wiem czy będę mogła być na jej uroczystości .Czy siłowo dam radę po tym wszystkim. I tak strasznie mi z tego powodu przykro,tak strasznie. Mam nadzieję,że to mnie otrzeżwi. Musi . Muszę wytrwać w postanowieniu i obrać kurs na jasną pogodę życia i starać się nie zbaczać z wytyczonego celu.
Tylko z powodu G. tak mi strasznie przykro i żle ,bo nie wiem czy będę mogła być na jej uroczystości .Czy siłowo dam radę po tym wszystkim. I tak strasznie mi z tego powodu przykro,tak strasznie. Mam nadzieję,że to mnie otrzeżwi. Musi . Muszę wytrwać w postanowieniu i obrać kurs na jasną pogodę życia i starać się nie zbaczać z wytyczonego celu.
sobota, 10 sierpnia 2013
Ach te stare czasy
Zaczęłam wspominać lata 80te ,a dokładniej program ,,W starym kinie'' .Pamiętam ,że to był mój stały punkt niedzielnego dnia.
Naoglądałam się mnóstwa klasyków kina polskiego i amerykańskiego.
Niezapomiane role Merlin Monreo ,Elizabeth Taylor, James Dean-a Undrey Hepburn,Catharine Hepburn .Tą ostatnią aktorkę bardzo lubiłam ,szczególnie w komediach ze Spencerem Tracy.
Nasze rodzime przedwojenne produkcje też są warte wspomienia,bo były równie dobre jak te Hollywoodzkie.
Wtedy nasza kinomatografia była ambitna,nie to co ten dzisiejszy szajs,często nagrywany na siłę.Nie umiemy stworzyć własnego dobrego scenarjuszu więc ,,kopiujemy'' za oceanu.Jeśli w USA ,,Kac Vegas'' odniósł sukces ,to ,,Kac Wawa'' u nas się sprzeda.Tak chyba myślano . Tyle że ten pierwszy jest zabawny i sensowny,to ten drugi jest żałosny i wart politowania.Nieliczne mamy dobre filmy ,jest ich mało.
Zastanawiam się czemu by nie uratować od zapomienia tych przedwojennych naszych filmów; przenieść je we współczesne czasy lub po prostu nagrać film kostiumowy. Zrobić ich remake . Ja bym z ciekawością obejrzała nową wersję filmów ,, Piętro wyrzej'' , ,,Zapomiana melodia'' i wiele innych .To mogloby być bardzo ciekawe.
Naoglądałam się mnóstwa klasyków kina polskiego i amerykańskiego.
Niezapomiane role Merlin Monreo ,Elizabeth Taylor, James Dean-a Undrey Hepburn,Catharine Hepburn .Tą ostatnią aktorkę bardzo lubiłam ,szczególnie w komediach ze Spencerem Tracy.
Nasze rodzime przedwojenne produkcje też są warte wspomienia,bo były równie dobre jak te Hollywoodzkie.
Wtedy nasza kinomatografia była ambitna,nie to co ten dzisiejszy szajs,często nagrywany na siłę.Nie umiemy stworzyć własnego dobrego scenarjuszu więc ,,kopiujemy'' za oceanu.Jeśli w USA ,,Kac Vegas'' odniósł sukces ,to ,,Kac Wawa'' u nas się sprzeda.Tak chyba myślano . Tyle że ten pierwszy jest zabawny i sensowny,to ten drugi jest żałosny i wart politowania.Nieliczne mamy dobre filmy ,jest ich mało.
Zastanawiam się czemu by nie uratować od zapomienia tych przedwojennych naszych filmów; przenieść je we współczesne czasy lub po prostu nagrać film kostiumowy. Zrobić ich remake . Ja bym z ciekawością obejrzała nową wersję filmów ,, Piętro wyrzej'' , ,,Zapomiana melodia'' i wiele innych .To mogloby być bardzo ciekawe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
