wtorek, 19 września 2017

Ostatni spacer

Tak ostatni sierpniowy. Lato minęło szybko.
Nie było w tym roku spontanicznych niespodziankowych wycieczek.
Oprócz tego ostatniego, o które poprosiłam. Nie było odwiedzin Sparrowa w żaden upalny dzień i też o taki nie prosiłam.Choć  nie powiem,że mnie to nie boli...
Spacerowałam zazwyczaj  sama.Odcinając się od wszystkiego co sprawia mi przykrość...
Dziś jak i wczoraj postanowiłam ''pójść'' [czytaj pojechać] tam gdzie nie byłam,bo brak mi wrażeń i przygód,śmiechu .Brak moim oczom nowych pejzaży ,więc musiałam takie sobie poszukać.
I znalazłam.Miałam przyjemność spotkać się z gąsiorem, wdychać zapach cebuli z ogródków,czasem czuć niezidentyfikowany zapach  ala rzeżucha, potrzeć na piękno zieleni, przyglądać się gonitwom motyli .
  Wracając z ,,dalekich '' wojaży postanowiłam pojechać nad rzekę i po drodze spotkałam moją kochaną ciocię.Postanowiłam odprowadzić ją do domu,bo taki  z nią spacer to mój pierwszy.A w ogóle móc iść samemu czy z kimś kogo się bardzo lubi-kocha to sama przyjemność.
 Buszująca w zbożu, tffu w kukurydzy.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz