czwartek, 14 marca 2013

Zimowe widoki


Wiele osób niepełnosprawnych nie przepada za zimą
i sprawnych też .
A ja tęsknię za nią.Szkoda,że nie mogę iść na spacer 
gdy śnieg skrzypi pod stopami ,w moim przypadku pod kołami.
Nie mogę orzełka zrobić na śniegu,
ani porzucać się śnieszkami ,jak dziś z dziećmi 
w moim śnie.
Zima jest dla mnie ciasteczkiem z za szybki.

niedziela, 3 marca 2013

Sen

 Dziś miałam fajny.W końcu jakiś sensowny od kilku tygodni. Chyba dla tego ,że o 2.00 w nocy mama zdjęła mi respi .Miała go wyłączyć odwrócić mnie i znowu włączyć.No ale mnie nie zrozumiała i go zdjęła . A ja  już nie chcąc się całkiem rozbudzać  zrezygnowałam z niego do rana.
Śniło mi się,że mam proste plecy,że mój kręgosłup zesztywniał , ucieszyłam się ,że mogę założyć koszylkę z dekoltem.Ech ,szkoda ,że to tylko sen.

piątek, 1 marca 2013

Na pogodę - uśmiech

Dzień dobry ,taki jest.Mam moją najkochańszą G.
Część mojego serca już na zawsze należy do niej. Zabierzesz go ze sobą gdzie kolwiek będziesz i gdziekolwiek los wyznaczy Ci  żyć... Mam jednak nadzieję,że nie rzuci Cię  daleko moja przyjaciółko, bym mogła jak najdłużej cieszyć się Twoją przyjażnią , piękną osobowością....
Coraz lepiej dostosowuję się do nowej sytuacji,wszyscy z wentylacji  sa mili.Nawet bardzo.A. moja fizjoterapeutka uwielbia serial ,,Chirurgów'' jak ja i G. Jest też z poczuciem chumoru i to jest super.
Sz. mój pielęgniarz też jest pomocny i miły ,swobodnie i z nim mi się rozmawia.

czwartek, 28 lutego 2013

Przypadkiem

Otworzyłam swą przysłowiową puszeczkę pandorki. Dawno gdzieś zgubioną pod feretami nowych zdarzeń.Nie tęskniłam za nią.Myślałam,że już nie wróci,że blizny już się zaleczyły ,że ,,to''co było  już nie ma znaczenia. A jednak dziś kończąc list do U. i poruszając ;ocierając się o tamto co było zrozumiałam,że to jakoś nadal we mnie tkwi, tamte zranienia i to nadal ma na moje życie jakis wpływ. :(


wtorek, 26 lutego 2013

W co ja się wpakowałam

Zaczynam się nad tym zastanawiać.Mój świat zaczyna się chwiać,wpadł chaos.To taki trochę pozornie kontrolowany chaos.Teraz co rusz ktoś będzie przyjeżdzać ,dla mamy to duży problem ,bo zabierze jej to swobode dzialania w swoim domu. A ja się zastanawiam kiedy teraz znajdę czas na malowanie? Spotykanie się z przyjaciółmi ? Teraz 2 razy w tyg bedzie fizjoterapełtka,nie będą to ustalone dni i godziny. Co tydzień doktor, no i Sz się cieszę,fizjoterapełtka jako osoba i rehabilitantka jest oki,miła i wogóle, ale nie o to chodzi.Ja mam już swój świat i chyba nie chcę by coś się w nim diametralnie zmieniało. Czuję niepokój. Jeśli ma się coś zmieniać to z wyczuciem, pomału i przyjemnie.Teraz trochę czuję się wepchnięta w jakiś wir lunaparku.Niby kolorowo i przyjemnie ;lajtowo.Jednak się w tym gubię...

poniedziałek, 25 lutego 2013

Z dzisiaj

Z filipkiem współpraca idzie raz lepiej raz gorzej. Na razie śpię z nim jak mysz pod miotłą. Ten sen mam bardzo czujny,ale wierzę,że z czasem się przyzwyczaję.
Dziś był u mnie po raz drugi mój pielęgniarz.Tak ,tak, pielęgniarz . Cieszę się,że pojawił się w moim życiu .W życiu mym jest wiele kobiet a mało mężczyzn. Więc sympatyczny ,pomocny S. trochę tą nierównowagę zmiejszy. Fajnie jest móc poznać i  porozmawiać , pośmiać się z kimś miłym .
Fajnie jest poznawać nowych ludzi.
Dziś był też doktor.Jak go zobaczyłam uśmiechnęłam się ,bo jakoś taki podobny do mojego ojca.Ten sam typ urody,hi. Trochę się zestresowałam, gdy mnie tak wypytywał,czułam się jak na egzaminie...
A jutro przyjedzie koło 16 fizjoteraełtka. Ciekawe jaka ona jest,mam nadzieję,że miła.


niedziela, 24 lutego 2013

Filipek

Mój filipek z piątkowej nocy na sobotnią  się zbuntował i dał mi popalić.A już myślałam,że mnie lubi i nie będzie robić problemów.Zamiast dać mi płynny oddech,skracał go niemiłosiernie.Poddałam się i nie spaliśmy już razem..
Postanowiłam go udobruchać i wziełam go około 17 .00 .Położyłam się na prawy bok i nawet przysęłam z nim  na chwilkę.
Z soboty na niedzielę znów nie było za fajnie. Na lewym moim ulubionym boku działanie w parze nam opornie idzie. Do pierwszej w nocy oddychałam ,ale nic a nic nie zmróżyłam oka.Przekręciła mnie mama na prawy bok i było o niebo lepiej. Jedyny mankament to te silikonowe paski ,które przytrzymują noski na miejscu. Noski muszą szczelnie przylegać do nosa,powietrze nie może uciekać bokami. Paski po kilku godzinach wbijają się w głowę i powodują  ucisk i o 5 rano rozstałam się z filipkiem . Na lewym boku śpię bez poduszki . Cóż jednak jakiś patent muszę wymyślić.Jak to się mówi  za sprawą prób i błędów .