czwartek, 15 grudnia 2011

Trochę o Sylwestrze

Ostatnio mało tu bywam.Tematów niby nie brakuje i czasem mam ochotę pisać,ale niestety w tedy kiedy idę już spać.Kiedy kładę się do łóżka i  gaśnie światło.W tedy przychodzą myśli .To denerwujące.
Ostatnio chciałam poruszyć jeden temat ,który przyszedł mi do głowy w nocy.W nocy przychodzą emocje.Ostatnio ,,chodzę'' spać o 1 lub 2 w nocy .Jestem przygotowana na Sylwestra :-P jak znalazł.Nie będzie jednak żadnej zabawy,śmiechu ,pogaduch bo spędzam go przeważnie tylko z mamą.Stałą rozrywką jest obserwowanie przez okno sztucznych ogni.Uwielbiam je.Gdy rozbłyskają na niebie czuje ciepło na policzkach.I to nie jest przenośnia.Ja faktycznie czuję ciepło.Najpierw myślałam,że to nie możliwe i że to złudzenie,ale nie  ,to fakt .W ubiegłym roku wyszłam na balkon i tym razem też tak bym  chciała obserwować fajerwerki.Mieszkam blisko centrum,wiec sylwestrowa impreza przed urzędem miasta mnie nie ominie.Choć przyznam się szczerze,że ona mnie mało obchodzi,nawet drażni,bo głośna muzyka z dworu zagłusza mi telewizor.Szampana nie było rok temu ,już go nie kupuje,bo i po co.Zresztą alkoholu nie mogę pić ,nawet  lampki ,nawet pół. Nie zależny mi już na szampanie,od co.
Taki to mój Sylwek będzie.A jaki będzie wasz?...

wtorek, 13 grudnia 2011

Zdrowie

No i skutki uboczne antybiotyku mnie dopadły,trzęsę się jak galaretka.Nie mogę pisać ręcznie,bo literki wychodzą mi okropnie koślawe.Dobrze,że tu dusi się na klawisze i po kłopocie.
Choroba w grudniu to już praktycznie rutyna.Przez ostatnie 20 lat mogłabym na palcach jednej reki policzyć ile razy byłam zdrowa.Choć teraz nie mam co narzekać,bo czuje sie nie chora i tylko słabość mam przez antybiotyk.
Nie czuje nastroju świątecznego,u nas zawsze dużo kłopotów w grudniu ,mamie szfankuje bardzo zdrowie albo cos innego sie dzieje ,co sprawia przykrosc...Wiec boje sie swiat. 
Ale na wigilie wyjeżdżamy,wiec to nas ratuje.Jest nadzieja. No i fajnie. Musze zawczasu popakować prezenty.
Jeszcze jedno pudełeczko muszę ozdobić.Jeszcze trochę pracy przede mną.

czwartek, 1 grudnia 2011

Pracoholizm?

Nie,po prostu nie lubię bezczynności. Jak mam pomysł to lubię go zrealizować od razu.I zobaczyć efekt tego pomysłu.Ostatnio się przepracowuję,to fakt. Z drugiej strony meczy mnie przysuniecie sobie czegoś,wyjecie jakiegoś przedmiotu z pudelka itp. Staram się nie zważać na to,no bo co?Położne się? .Tym czasem nie umiem się wyciszyć.Nie potrafię spokojnie chwycić książki w ręce i po prostu ja czytać.Musze tyle rzeczy zrobić na początku tego miesiąca.Chyba te gnanie powoduje stres.
Musze zerknąć na umowę o internet,czy mi się nie kończy jakoś teraz .Wypisać papiery z fundacji,  dorobić trochę kartek...tez chce zrobić trochę na własne potrzeby, zrobić pudełeczka do prezentów,poszukać firm w moim mieście do których bym mogła wysłać prośbę o przekazanie 1% podatku.I zapewne jeszcze o czymś zapomniałam,napisać listy do znajomych.Pisanie czy wypisywanie czegoś i robienie kartek zajmuje cały dzień... przypomniało mi się .Konia jeszcze muszę namalować.Kiedy tak o tym wszystkim myślę ,mam wrażenie ,że nie dam rady,że to mnie przerasta.Konia muszę zacząć we wtorek.Ale i tak zawiodę osobę,która go chciała.Zawiodę już po raz drugi. :(

wtorek, 15 listopada 2011

Pomysły

Mam tyle pomysłów na prezenty,tylko mała sprawia mi trochę kłopotu.No co kupić dziecku które prawie wszystko ma? No może nie wszystko,ale ja w tym roku nie mam kaski na Barbie a z resztą chce wymyślać coś innego.Po części prezent mam już dla niej.Jeszcze trochę czasu na zastanowienie  zostało. 
Po części też mam już pomysły na prezenty dla przyjaciół.W tym roku będzie zupełnie inaczej i skromniej.Prezent będą sprawiać radość kubkom smakowym :-P  Będzie coś dla ciała i coś dla ducha.Mama mnie pyta co ja bym chciała dostać pod choinkę.I zawsze mam ten sam problem,bo im bliżej święta ,to ja mam większą pustkę w głowie , mam wrażenie,że niczego mi nie trzeba a po świętach wszystko mi się przypomina,to co jest fajne i co mogłabym chcieć. A w tedy jest za późno :-/Ciekawe czy i w tym roku po Bożym Narodzeniu tak mnie oświeci.
Chciałabym też tak jak w ubiegłym roku zrobić własne opakowania do prezentów.Z tej okazji ciągałam z netu szablony pudełeczek i mam zamiar coś wyczarować.Mam nadzieję,że dam radę wszystko zrealizować. 

niedziela, 6 listopada 2011

Puste kieszenie a święta się zbliżają

To co ostatnio robię to istne wariactwo! Wpadłam zakupoholizm.Nie mogę się oprzeć gdy widzę piękne przydasie do robótek.Wydalam ostatnio tyle,że gdyby to zliczyć ,to byłoby mnie chyba  stać na nowiutka maszynkę Cuttlebug.Mam nadzieję,że dzięki mojej pracy szybko zwrócę to co zniknęło z mojego portfela.Nie mogłam nie kupić pewnych tekturowych ozdobników z wysyłkowego sklepu ,który  niestety się likwiduje.Jestem niepocieszona ,bo mieli tam w sprzedaży wyjątkowe kolorowe papiery,nie dostępne nigdzie indziej, dla tego zdecydowałam się na te nieprzewidziany ruch. Bo jeśli nie teraz to kiedy? W tedy jak już niczego nie będą mieli w ofercie?...Musiałam zrobić zakupy,by nie żałować później.

sobota, 5 listopada 2011

Zadanie wykonane w 98%

Dziś kończyłam moja kilku miesięczna pracę nad ilustracjami do książki . Myślałam,że dziś będzie najprościej,oj jak bardzo się myliłam.Przez to nie całkiem jestem zadowolona ze swojej  wykonanej pracy.Oczywiście mam z czego się cieszyć,bo to czego nie zdążyłam stworzyć nie było najważniejsze.Tyle,że jak ja czegoś się podejmuje,to chce to wykonać do końca. Szkoda ,że ręka tak się już trzęsie i nie mam siły w palcach,gdyby nie to ,być może lepiej bym wszystko wykonała i szybciej. No ale cóż mogę być z siebie dumna ,że podjęłam się takiego wyzwania, że nie poddałam się w chwilach zwątpienia nie tyle mojego jak  mojej mamy .I mimo małej terminowej obsuwy o tydzień, jeszcze nie jest za późno.A na co, napiszę w wkrótce.

czwartek, 3 listopada 2011

Teatr tv

Chciałam już o tym wydarzeniu  wcześniej napisać ,ale nie mogłam zebrać myśli.Teraz jest trochę luzu wiec...
Grubo ponad 20 lat temu oglądałam z siostrą włoskie przedstawienie ,z publicznością na świeżym powietrzu .Tytuł brzmiał chyba ,,Sługa i Pan ''albo jakoś tak.Nie wiem czy było to na żywo relacjonowane ,czy też  nagrane,jednak liczyła się atmosfera i  wrażenie. I marzyłam od tamtej pory by nasza telewizja w taki sposób relacjonowała nasze rodzime przedstawienia.Niestety moje marzenie spełniło się dopiero po tylu latach.Czemu dopiero teraz?
Można by tak też pokazywać musicale.Kiedy schodziły by z afiszu,nie było by strachu,że ktoś obejrzy w telewizji a nie w teatrze.
Wiele osób interesuje się kultura,jednak z wielu przyczyn nie może wybrać się do teatru.Na przykład ja.Jestem osoba niepełnosprawną,nie mogę  pojechać sobie do teatru z prozaicznego powodu,poruszam się na wózku i nie jestem samodzielna. Obejrzenie sztuki z teatru ,jest czymś innym niż teatru nagranego na taśmę jak film.Więc gdy usłyszałam,o sztuce ,,Boska'' koniecznie chciałam ja zobaczyć.Zresztą z taką obsadą ,nie było można tego przegapić.Krystyna Janda jest doskonała aktorką, prawdziwa gwiazdą. Bardzo lubię też młodego Maciej Sturh-a ,uważam ,że w komediach jest genialny. Tak jak Wiktor Zborowski. 
Mniemy nadzieje,że na następna sztukę na żywo nie będzie trzeba czekać kolejnych kilkudziesięciu lat.