Piąty spacerek zaliczony,było miło i miłe towarzystwo. Tylko trudno mi pocieszyć i wesprzeć osobę,która tego potrzebuje a ja nie wiem jak . Bo tak szczerze nie jestem w stanie przy największych chęciach.
wtorek, 12 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Zaplątana
Zakupy dadzą Ci chwilkę radości i puste konto w banku lub w portmonetce... słodycze nie zastąpią bliskiej osoby i nawet nie smakują tak jak jej obecność...Nie jedzenie nie sprawi ,że kogoś będzie to obchodzić,niejedzenie nie sprawi,że będziesz ładniejsza ...niejedzenie nie sprawi,że nie znikniesz bezboleśnie...
Chciałabym te wszystkie negatywne emocje wylać na papier ,chciałabym by eksplodowały i by zrodziło się z tego coś dobrego,pozytywnego i inspirującego...ale nie ,bo czemu akurat mi... chyba już nie potrafię...jestem za słaba... zbyt mało utalentowana... Wszystko siedzi w głowie i nie chce wyjść...
Więc choć przestań kupować ,objadać się pustymi kaloriami .Opamiętaj się. Przestań ...przestań...
Chciałabym te wszystkie negatywne emocje wylać na papier ,chciałabym by eksplodowały i by zrodziło się z tego coś dobrego,pozytywnego i inspirującego...ale nie ,bo czemu akurat mi... chyba już nie potrafię...jestem za słaba... zbyt mało utalentowana... Wszystko siedzi w głowie i nie chce wyjść...
Więc choć przestań kupować ,objadać się pustymi kaloriami .Opamiętaj się. Przestań ...przestań...
niedziela, 26 kwietnia 2015
Dziś było wyjątkowo
Wyjątkowy dzień z wielu względów,że wyszłam na dwór i byłam na długim spacerze,że byłam na spacerze z przyjaciółką i że poznałam A. W końcu, zupełnie przypadkowo.
Dziś ciepło,choć wiało. Poczuć wiatr na twarzy to coś cudnego,bezcenne.Móc pójść na spacer samodzielnie ...tylko akumulatory mi padają w elektryku... to jedyny minus... No ale wracając do spaceru...
Wyszłam z mamą i poszłyśmy na ławki pod drzewami. Po chwili podeszła do mnie jakaś młoda kobieta.Okazało się,że to mama Z. ,która ma SMA1 .Miałyśmy się poznać rok temu ,ale nie wyszło. Z. ma już 3 i pół roku. Porozmawiałyśmy chwilę i się rozstałyśmy. Póżniej dryndła G. ,że jest na spacerze z synkiem ,więc dołączyłam do nich.
Gadałyśmy i szłyśmy w stronę skwerku lodziarni i tam spotkałam po raz drugi A .tym razem z córeczką Z. . Zosieńka jest śliczną dziewczynką z długimi włoskami aż do pasa.Zna cały alfabet ,pięknie mówi i lubi książeczki ,jest dzieckiem raczej leżącym ,porusza rączkami ,ale nadal samodzielnie oddycha. Widać,że ma silny organizm i duży apetyt na życie,bo wyrwała się śmierci po ciężkiej chorobie.I oby dobry Bóg nie dał jej już tak ciężko chorować.Spacerowałyśmy we trzy. Póżniej G. nas opuściła :-/ [we trzy to zawsze weselej ;-) ]Ale jak byłyśmy same też było miło. Wróciłam do domu o 17nastej.
Zapewne w pon nie wyjdę a też ma być pięknie i ciepło,ale to nic ,robota czeka.
Dziś ciepło,choć wiało. Poczuć wiatr na twarzy to coś cudnego,bezcenne.Móc pójść na spacer samodzielnie ...tylko akumulatory mi padają w elektryku... to jedyny minus... No ale wracając do spaceru...
Wyszłam z mamą i poszłyśmy na ławki pod drzewami. Po chwili podeszła do mnie jakaś młoda kobieta.Okazało się,że to mama Z. ,która ma SMA1 .Miałyśmy się poznać rok temu ,ale nie wyszło. Z. ma już 3 i pół roku. Porozmawiałyśmy chwilę i się rozstałyśmy. Póżniej dryndła G. ,że jest na spacerze z synkiem ,więc dołączyłam do nich.
Gadałyśmy i szłyśmy w stronę skwerku lodziarni i tam spotkałam po raz drugi A .tym razem z córeczką Z. . Zosieńka jest śliczną dziewczynką z długimi włoskami aż do pasa.Zna cały alfabet ,pięknie mówi i lubi książeczki ,jest dzieckiem raczej leżącym ,porusza rączkami ,ale nadal samodzielnie oddycha. Widać,że ma silny organizm i duży apetyt na życie,bo wyrwała się śmierci po ciężkiej chorobie.I oby dobry Bóg nie dał jej już tak ciężko chorować.Spacerowałyśmy we trzy. Póżniej G. nas opuściła :-/ [we trzy to zawsze weselej ;-) ]Ale jak byłyśmy same też było miło. Wróciłam do domu o 17nastej.
Zapewne w pon nie wyjdę a też ma być pięknie i ciepło,ale to nic ,robota czeka.
wtorek, 31 marca 2015
Obiecałam,
Jeśli nie napiszę tego dziś,nie napiszę wcale.Więc...
Niedzielne popołudnie zapowiadało się super,mieliśmy się spotkać w większym gronie wreszcie u M.
Zobaczyć ją wreszcie i jej synka .Jednak nagle grono się drastycznie wykruszyło i moja wizyta wydała mi się niemożliwa.Szczególnie ,że to była niedziela palmowa.
Moja G. ma wspaniałego szwagra i to on pomógł mi do niej dotrzeć i wrócić i jeszcze polecił się na przyszłość. Zresztą fajny z niego człowiek. Oni wszyscy są fajni;rodzina G.
No i wreszcie ja i nasza koleżanka dotarłyśmy gdzie chciałyśmy.Bobas podobny do taty.W końcu chłopak.Ale podrośnie i zobaczymy też w nim kawałek mamci. Fajnie było ich odwiedzić,dzieci te maleńkie są takie niewinne,mają piękne rączusie i stópki...
Nie mieści mi się w głowie,że może ktos z premedytacją krzywdzić dzieci. Traktować jak rzecz czy obiekt seksualny...
Nasz bobas ma kochającą rodzinę i wszyscy go kochają.I tak powinno mieć każde dziecko...
Trzymałam tak sobie te maleństwo,tak wygodnie i stabilnie siadło u cioci,że ciocia miała ochotę go potrzymać dłużej,może jeszcze kiedyś mi się uda za nim będzie za duży,za ciężki i zbyt ruchliwy.
Tak sobie go trzymałam. I poczułam ,że życie tych drogich mi osób idzie do przodu ,zmienia się w to co sobie wymarzyli wytyczyli cele.Ale te ich życie czasem przyszło dość przewrotnie czasem ono wybrało ich,a nie oni je...A moje życie nawet w małym ułamku nie będzie spełnione i nie będzie kroczyć,płynąć do przodu.Płynie ale płynie w innym wymiarze.Wymiarze osamotnienia,niespełnienia.Dziewczynka zmienia się w kobietę a z kobiety w żonę i matkę.Piszę tylko o tych ,którzy tego chcą. Ja nawet w kobietę swojego faceta się nie zmienię...Tylko czasem będę mogła potrzymać za rączkę nie swoje dziecko.
Niedzielne popołudnie zapowiadało się super,mieliśmy się spotkać w większym gronie wreszcie u M.
Zobaczyć ją wreszcie i jej synka .Jednak nagle grono się drastycznie wykruszyło i moja wizyta wydała mi się niemożliwa.Szczególnie ,że to była niedziela palmowa.
Moja G. ma wspaniałego szwagra i to on pomógł mi do niej dotrzeć i wrócić i jeszcze polecił się na przyszłość. Zresztą fajny z niego człowiek. Oni wszyscy są fajni;rodzina G.
No i wreszcie ja i nasza koleżanka dotarłyśmy gdzie chciałyśmy.Bobas podobny do taty.W końcu chłopak.Ale podrośnie i zobaczymy też w nim kawałek mamci. Fajnie było ich odwiedzić,dzieci te maleńkie są takie niewinne,mają piękne rączusie i stópki...
Nie mieści mi się w głowie,że może ktos z premedytacją krzywdzić dzieci. Traktować jak rzecz czy obiekt seksualny...
Nasz bobas ma kochającą rodzinę i wszyscy go kochają.I tak powinno mieć każde dziecko...
Trzymałam tak sobie te maleństwo,tak wygodnie i stabilnie siadło u cioci,że ciocia miała ochotę go potrzymać dłużej,może jeszcze kiedyś mi się uda za nim będzie za duży,za ciężki i zbyt ruchliwy.
Tak sobie go trzymałam. I poczułam ,że życie tych drogich mi osób idzie do przodu ,zmienia się w to co sobie wymarzyli wytyczyli cele.Ale te ich życie czasem przyszło dość przewrotnie czasem ono wybrało ich,a nie oni je...A moje życie nawet w małym ułamku nie będzie spełnione i nie będzie kroczyć,płynąć do przodu.Płynie ale płynie w innym wymiarze.Wymiarze osamotnienia,niespełnienia.Dziewczynka zmienia się w kobietę a z kobiety w żonę i matkę.Piszę tylko o tych ,którzy tego chcą. Ja nawet w kobietę swojego faceta się nie zmienię...Tylko czasem będę mogła potrzymać za rączkę nie swoje dziecko.
No dobra...
Skucha. Jutro napiszę o niedzieli. Temat musi trochę przeleżeć i nabrać mocy,jak to u mnie.
Niestety mój żołądek wraca do niechlubnej normalności. A tak było pięknie,ech...
Niestety mój żołądek wraca do niechlubnej normalności. A tak było pięknie,ech...
piątek, 27 marca 2015
Mamy post
A co za tym idzie jakieś rezygnacje z przyjemności,zabawy.
Próbowałam zrezygnować z najpopularniejszego portalu społecznościowego.Nie udało się. Gdybym miała jednak bujniejsze życie,to na pewno bym za nim nie tęskniła.Niestety spacerów brak, obecności przyjaciół brak,do kina nie chadzam ,do teatru choć bardzo bym chciała nie mam jak ani z kim.Z resztą z moimi problemami jest trudniej wyjść gdzieś ,gdzie nie wypada wychodzić w razie potrzeby w czasie aktu ...
Siedzę w 4 ścianach mojego pokoju jak w celi.Więc można powiedzieć,że się umartwiam.
Zrezygnowałam ze słodyczy w środy i piątki oraz staram poprawić pewną swoją słabością.Jeśli wytrzymam dłużej niż 1 miesiąc będzie super.
A tak po za tym dość dużo pracuję artystycznie,ale to i tak nikogo nie interesuje,wiec rozpisywać się nie będę.
Kończę brać antybiotyk na ucho.Tak,tak,to moja nowa przypadłość w zastępstwie za zapalenia płuc.Jakaś rozrywka musi być,no nie?
Zadziwiająco dobrze go zniosłam,bo kompletnie przestałam brać leki osłaniające żołądek ,które ostatnio nic mi nie pomagały, a wręcz pogłębiały problem. Poczułam się jak osoba zdrowa,która co rusz nie musi sięgać po lek zobojętniający kwasy żołądkowe.Zjadłam dwie kostki czekolady i nic,prażynki ,nic.To było piękne uczucie. Stres niestety wszystko niszczy. I żołądek niestety też ...
Ach i żeby była jasność ,nie piszę tego po to by było mnie szkoda,tylko piszę jak jest u mnie i tyle.
Próbowałam zrezygnować z najpopularniejszego portalu społecznościowego.Nie udało się. Gdybym miała jednak bujniejsze życie,to na pewno bym za nim nie tęskniła.Niestety spacerów brak, obecności przyjaciół brak,do kina nie chadzam ,do teatru choć bardzo bym chciała nie mam jak ani z kim.Z resztą z moimi problemami jest trudniej wyjść gdzieś ,gdzie nie wypada wychodzić w razie potrzeby w czasie aktu ...
Siedzę w 4 ścianach mojego pokoju jak w celi.Więc można powiedzieć,że się umartwiam.
Zrezygnowałam ze słodyczy w środy i piątki oraz staram poprawić pewną swoją słabością.Jeśli wytrzymam dłużej niż 1 miesiąc będzie super.
A tak po za tym dość dużo pracuję artystycznie,ale to i tak nikogo nie interesuje,wiec rozpisywać się nie będę.
Kończę brać antybiotyk na ucho.Tak,tak,to moja nowa przypadłość w zastępstwie za zapalenia płuc.Jakaś rozrywka musi być,no nie?
Zadziwiająco dobrze go zniosłam,bo kompletnie przestałam brać leki osłaniające żołądek ,które ostatnio nic mi nie pomagały, a wręcz pogłębiały problem. Poczułam się jak osoba zdrowa,która co rusz nie musi sięgać po lek zobojętniający kwasy żołądkowe.Zjadłam dwie kostki czekolady i nic,prażynki ,nic.To było piękne uczucie. Stres niestety wszystko niszczy. I żołądek niestety też ...
Ach i żeby była jasność ,nie piszę tego po to by było mnie szkoda,tylko piszę jak jest u mnie i tyle.
niedziela, 15 marca 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)

